Rok 2026 został ustanowiony przez Sejm Rokiem Profilaktyki Zdrowotnej. Ma zwracać uwagę na znaczenie regularnych badań, zdrowego stylu życia i wczesnego reagowania na niepokojące objawy. Zdaniem Doroty Korycińskiej, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej, same deklaracje i kampanie nie wystarczą. O skuteczności profilaktyki powinno świadczyć przede wszystkim to, czy ludzie rzeczywiście zgłaszają się na badania.
– W Polsce o profilaktyce dyskutuje się od lat, ale sama dyskusja niczego nie zmienia. Ogłaszanie kolejnego „roku profilaktyki” czy organizowanie konferencji w żaden sposób nie podnosi zgłaszalności na badania
– podkreśla.
Nie trzeba wymyślać wszystkiego od początku
Według Doroty Korycińskiej rozwiązania zwiększające udział w profilaktyce już istnieją. Trzeba je znaleźć, ocenić i przenosić tam, gdzie zgłaszalność jest słabsza.
– Nie musimy odkrywać koła na nowo, wystarczy sięgnąć po sprawdzone wzorce
– mówi.
Jak wskazuje, w Polsce są gminy, w których frekwencja na badaniach jest na dobrym poziomie. Zamiast tworzyć za każdym razem nowy model, warto analizować stosowane tam rozwiązania i sprawdzać, które z nich można wdrożyć szerzej. To podejście oznacza zmianę akcentów: nie tylko informować, że badania są ważne, ale również usuwać bariery, które sprawiają, że pacjent ostatecznie z nich nie korzysta.
Dzień wolny, żeby zrobić badania
Jednym z przykładów przywoływanych przez prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej jest akcja Fundacji Rak'n'Roll „Dzień na U”. W ramach programu pracodawcy umożliwiają pracownikom wykonanie badań profilaktycznych w czasie pracy – np. poprzez dodatkowy czas wolny, pakiet badań albo zorganizowanie badań bezpośrednio w firmie.
Fundacja podaje, że w 2025 roku w programie uczestniczyło już 80 firm, a możliwość wykonania badań w czasie pracy miało ponad 53,5 tys. pracowników. To odpowiedź na bardzo konkretną przeszkodę: nawet osoba przekonana o znaczeniu profilaktyki może odkładać badanie, jeśli trudno jej pogodzić je z pracą i codziennymi obowiązkami.
– Zamiast wielkich haseł potrzebujemy prostej, bliskiej ludziom logistyki
– podkreśla Dorota Korycińska.
Profilaktyka działa także dzięki sąsiadce
Drugim przykładem jest rozwijany przez Fundację OnkoCafe – Razem Lepiej „Różowy Patrol”. Ambasadorki Profilaktyki działają w lokalnych społecznościach, organizują spotkania i warsztaty, uczą samobadania piersi oraz zachęcają kobiety do regularnych badań. Projekt dociera zarówno do dużych miast, jak i mniejszych miejscowości. Właśnie bezpośredni kontakt, zdaniem Doroty Korycińskiej, może mieć szczególne znaczenie.
Kampania ogólnopolska "mówi" do tysięcy czy milionów osób jednocześnie. Lokalna edukatorka może natomiast porozmawiać z konkretną kobietą, odpowiedzieć na jej pytania, rozwiać obawy i powiedzieć, gdzie może zrobić badanie. Takie działania nie zastępują programów przesiewowych. Mogą jednak pomóc w wykonaniu najtrudniejszego kroku: przejściu od świadomości, że „powinnam się zbadać”, do rzeczywistego umówienia badania.
SMS jest dobry. Telefon może być jeszcze skuteczniejszy
Dorota Korycińska wskazuje również na proste formy przypominania o profilaktyce. Jej zdaniem dobrze sprawdzają się wiadomości SMS, ale jeszcze większą wartość może mieć bezpośredni telefon z zaproszeniem na badanie czy bilans zdrowia.
Chodzi o zmianę logiki systemu. Pacjent nie powinien za każdym razem sam sprawdzać, jakie badanie mu przysługuje, pamiętać o terminie, szukać placówki i zastanawiać się, jak rozpocząć całą procedurę. Im bardziej konkretne jest zaproszenie i im krótsza droga od informacji do zapisania się na badanie, tym mniej miejsca pozostaje na odkładanie profilaktyki „na później”.
Państwo rozwija już rozwiązania cyfrowe, które mają ułatwiać ten proces. Program „Moje Zdrowie” w pierwszym roku funkcjonowania zebrał niemal 4 mln zgłoszeń dorosłych Polaków.
Nie liczmy konferencji. Liczmy wykonane badania
Wypowiedź Doroty Korycińskiej sprowadza się do prostego postulatu: profilaktykę trzeba oceniać przez jej efekt, a nie liczbę wydarzeń czy kampanii.
Ogłoszenie Roku Profilaktyki może zwrócić uwagę na problem. Konferencja może rozpocząć ważną debatę. Kampania może zwiększyć wiedzę. Z punktu widzenia pacjenta najważniejszy jednak jest moment, w którym rzeczywiście wykona badanie.
– Czas przestać teoretyzować i zacząć kopiować rozwiązania, które po prostu działają
– mówi prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.
Dlatego skuteczna profilaktyka może czasem zaczynać się nie od kolejnego wielkiego hasła, lecz od rzeczy znacznie prostszych: dnia wolnego w pracy, SMS-a, telefonu albo rozmowy z kimś z lokalnej społeczności, kto powie konkretnie: gdzie, kiedy i jak można się zbadać.
Czytaj też:
„Zbadaj się” – to za mało. „Profilaktyka musi docierać tam, gdzie są ludzie” Czytaj też:
Nie bój się wiedzieć. Wczesna diagnoza może dać szansę Czytaj też:
„Nic mnie nie boli, więc się nie badam”. Profilaktyka powinna sama docierać do pacjenta
