„Papierowa” profilaktyka nie wystarczy. System powinien sam zapraszać na badania

„Papierowa” profilaktyka nie wystarczy. System powinien sam zapraszać na badania

Dodano: 
Krystyna Wechmann
Krystyna Wechmann Źródło: Archiwum prywatne
Samo mówienie o profilaktyce nie wystarczy, jeśli pacjenci nie zgłaszają się na badania. Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”, apeluje o jednego koordynatora, imienne zaproszenia, automatyczne terminy w IKP i większe wykorzystanie medycyny pracy.

O profilaktyce mówimy dużo, ale liczba wykonanych badań wciąż nie jest taka, jakiej oczekiwaliby eksperci i organizacje pacjentów. Krystyna Wechmann, prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”, uważa, że potrzebna jest zasadnicza zmiana: system nie może ograniczać się do informowania, że warto się badać. Powinien aktywnie prowadzić pacjenta do wykonania konkretnego badania.

Kto powinien odpowiadać za profilaktykę?

Jednym z głównych problemów wskazywanych przez Krystynę Wechmann jest rozproszenie odpowiedzialności.

– Obecnie za profilaktykę odpowiadają wszyscy i nikt – NFZ, Departament Zdrowia Publicznego MZ, lokalne samorządy

– mówi Krystyna Wechmann.

Jej zdaniem potrzebny jest jeden silny krajowy koordynator, który odpowiadałby za realizację celów profilaktycznych Narodowej Strategii Onkologicznej i osiągane wyniki.

Dziś zadania są podzielone między różne instytucje. Narodowa Strategia Onkologiczna jest programem wieloletnim na lata 2020–2030, a działający w Narodowym Instytucie Onkologii Centralny Ośrodek Koordynujący odpowiada m.in. za koordynację programów profilaktyki raka piersi i raka szyjki macicy oraz działania na rzecz jakości badań przesiewowych.

Chodzi o jednoznaczne wskazanie podmiotu odpowiedzialnego za wyniki całego systemu profilaktyki.

„Trzeba skończyć z papierową profilaktyką”

Prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki” krytycznie ocenia działania, które kończą się na ulotkach, kampaniach informacyjnych czy konferencjach, ale nie prowadzą do wykonania badań.

– Trzeba skończyć z „papierową” profilaktyką

– podkreśla.

Powołuje się na około 33-procentową zgłaszalność na mammografię. Problem pozostaje ten sam: możliwość wykonania bezpłatnego badania nie oznacza jeszcze, że osoba uprawniona rzeczywiście z niego skorzysta.

Imienne zaproszenia zamiast czekania na pacjenta

Według Krystyny Wechmann system powinien działać znacznie bardziej proaktywnie. Jednym z proponowanych rozwiązań jest automatyczne wyznaczanie terminów badań i przekazywanie informacji przez IKP oraz powiadomienia SMS lub push.

– Czas na proaktywność systemu

– mówi prezes Federacji.

Takie podejście zmieniałoby logikę profilaktyki. Zamiast komunikatu „możesz wykonać badanie” pacjent otrzymywałby konkretną informację, że badanie mu przysługuje, wraz z prostą drogą do jego realizacji.

Zdaniem Krystyny Wechmann ważne są również imienne zaproszenia i cyfrowe systemy przypominania. Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej powinni natomiast aktywniej identyfikować osoby, które kwalifikują się do badań, i zachęcać je do udziału w profilaktyce.

Medycyna pracy jako droga do badań przesiewowych

Kolejnym postulatem jest wykorzystanie medycyny pracy.Wechmann proponuje powiązanie badań przesiewowych – m.in. mammografii, badań w kierunku raka szyjki macicy czy kolonoskopii – z okresowymi badaniami pracowników. Jej zdaniem pozwoliłoby to dotrzeć do dużej grupy osób aktywnych zawodowo, które mimo uprawnień nie korzystają regularnie z programów profilaktycznych. Nie jest to obecnie obowiązujący element badań okresowych z zakresu medycyny pracy. Aktualne przepisy regulują przede wszystkim ocenę zdolności pracownika do wykonywania pracy w określonych warunkach. Włączenie badań przesiewowych do medycyny pracy wymagałoby więc odrębnych zmian systemowych.

Nowe badania to za mało, jeśli pacjent na nie nie trafi

Krystyna Wechmann wskazuje również na potrzebę poszerzania możliwości wczesnego wykrywania nowotworów, przywołując m.in. niskodawkową tomografię komputerową płuc. W tym obszarze właśnie następuje istotna zmiana. W lipcu program badań przesiewowych raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej (NDTK) został formalnie włączony do świadczeń gwarantowanych. Rozporządzenie weszło w życie 23 lipca, natomiast umowy z placówkami realizującymi program mogą obejmować okres rozpoczynający się nie wcześniej niż 1 października 2026 r.

Program nie jest przeznaczony dla wszystkich. Obejmuje określone grupy zwiększonego ryzyka raka płuca, przede wszystkim osoby z odpowiednio dużą ekspozycją na dym tytoniowy. To pokazuje szerszy problem: samo wprowadzenie nowego badania do systemu nie gwarantuje jeszcze sukcesu. Trzeba także sprawić, by osoby spełniające kryteria wiedziały o programie i rzeczywiście do niego trafiały.

Pieniądze za efekt, nie za samą kampanię

– Finansowanie powinno iść za efektami

– postuluje Krystyna Wechmann.

W praktyce oznaczałoby to większe znaczenie mierzalnych rezultatów: ilu uprawnionych pacjentów otrzymało zaproszenie, ilu rzeczywiście wykonało badanie i czy udało się poprawić zgłaszalność tam, gdzie wcześniej była szczególnie niska.

Prezes Federacji wskazuje także na potrzebę edukacji skierowanej do konkretnych grup, działań społecznych, aktywności lekarzy POZ oraz audytu funkcjonowania profilaktyki.

Profilaktyka musi prowadzić do badania

Nie wystarczy stworzyć program i powiedzieć ludziom, że powinni z niego skorzystać. Jeżeli profilaktyka ma przynosić efekty populacyjne, system powinien wiedzieć, kto kwalifikuje się do badania, aktywnie do niego zapraszać, przypominać o terminie i maksymalnie skracać drogę od informacji do wykonania badania.


– Potrzebna jest całkowita reforma profilaktyki w systemie ochrony zdrowia

– podkreśla prezes Federacji Stowarzyszeń „Amazonki”.

Najważniejszym miernikiem profilaktyki nie jest liczba wydrukowanych ulotek ani kampanii. Jest nim to, ilu ludzi rzeczywiście się zbada.

Czytaj też:
„Nic mnie nie boli, więc się nie badam”. Profilaktyka powinna sama docierać do pacjenta
Czytaj też:
Onkologia odchodzi od leczenia narządu. Eksperci: trzeba leczyć człowieka
Czytaj też:
Mutacja ESR1 może zmienić leczenie raka piersi. Anna Kupiecka: lek i diagnostyka muszą iść w parze
Czytaj też:
„Zbadaj się” – to za mało. „Profilaktyka musi docierać tam, gdzie są ludzie”
Czytaj też:
Nie bój się wiedzieć. Wczesna diagnoza może dać szansę