Sarkopenia to poważne schorzenie, które pozbawia samodzielności. Prof. Sobocki: Powinien ją rozpoznać każdy lekarz

Sarkopenia to poważne schorzenie, które pozbawia samodzielności. Prof. Sobocki: Powinien ją rozpoznać każdy lekarz

Dodano: 
Jak przeciwdziałać sarkopenii
Jak przeciwdziałać sarkopenii Źródło: Pexels / Vlada Karpovich
Jeśli pacjent opiera się o lasce, to ma sarkopenię. Jak wjechał windą, a nie wszedł po schodach, to ma sarkopenię – mówi prof. Jacek Sobocki.

Sarkopenia to postępująca z wiekiem utrata masy i siły mięśniowej. Jest jednym z elementów, który negatywnie wpływa na samodzielność seniorów. Jednak, jak podkreślają specjaliści, nie powinna być traktowana jako naturalna i nieunikniona konsekwencja starzenia się. Zwłaszcza że może rozwijać się także u pacjentów w młodszym wieku, bardzo często dotyka osoby przewlekle chore, hospitalizowane, pacjentów onkologicznych, niedożywionych lub unieruchomionych.

– Rozpoznanie sarkopenii powinno być zadaniem każdego lekarza. Bo jeśli przychodzi pacjent i opiera się o lasce, to wiadomo, że ma sarkopenię. Jak wjechał windą, a nie wszedł po schodach, to wiadomo, że ma sarkopenię – mówi prof. Jacek Sobocki, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Żywienia Klinicznego Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. Witolda Orłowskiego, wiceprezes Towarzystwa Chirurgów Polskich.

Adrian Dąbek, Wprost/NewsMed: Mówi się coraz więcej o sarkopenii u seniorów, ale tak naprawdę ona zaczyna się dużo wcześniej. W jakim wieku zaczynamy zauważać zmiany w masie mięśniowej i skutki takiego stanu rzeczy?

Prof. Jacek Sobocki: Odpowiem przekornie. Często w ogóle nie zauważamy, że mamy mało mięśni. Często ludzie starsi w ogóle nie kojarzą tego, że ich sprawność jest związana z ilością mięśni. Mała jest ogólna świadomość tego, że ilość mięśni jest bezpośrednio związana z dwoma rzeczami: ile zjadamy białka i jak dużo się ruszamy.

O tym, jak wyglądamy, decydują nasze geny. Ale nasze geny tworzyły się w procesie ewolucji, kiedy środowisko wymuszało od nas, żebyśmy się ruszali. Trzeba było uciekać przed drapieżnikiem, trzeba było zapolować na jedzenie, trzeba było wyjść i poszukać tego jedzenia. Dzisiaj możemy w ogóle z domu nie wychodzić, tylko kliknąć w telefonie i ktoś przywiezie jedzenie. Można powiedzieć, że przez to staliśmy się bardzo leniwi.

Pamiętajmy, że mięśnie to nie tylko kwestia poruszania się, ale także dobry nastrój. Nie ruszam się – wpadam w depresję. Dlatego, że mięśnie wydzielają związki o nazwie miokiny, które stymulują mięśnie do funkcjonowania, ale też stymulują wiele narządów do prawidłowego funkcjonowania, także stymulują układ nerwowy do aktywności i lepszego samopoczucia. Tak to działa. Jeżeli wyjdziemy na spacer, to czujemy się lepiej i mamy lepsze samopoczucie. A jak wpadamy w depresję, to przestajemy się ruszać. To jest samonakręcające się wpędzanie w kłopoty, bo im mniej się ruszamy, tym gorzej się czujemy, a przez to mniej się ruszamy.

Czyli można powiedzieć, że to postęp technologiczny, czyli to, że nie musimy wyjść po jedzenie czy pójść wypożyczyć film, bo mamy go w streamingu, sprawia, że sarkopenia jest coraz większym problemem?

Dokładnie tak. Ale postęp cywilizacyjny ma dwa aspekty. Z jednej strony nam ułatwia życie. A z drugiej strony nas kształci. Postęp daje nam to, że wiemy coraz więcej, uczymy siebie i nasze dzieci. Dzisiaj już nie musimy uciekać przed lwem, ale sport uprawiamy świadomie. Po to, żeby czuć się lepiej, żeby być dłużej zdrowym, samodzielnym i szczęśliwym.

Wiemy już co robić, żeby przeciwdziałać sarkopenii: ruszać się i jeść białko. Jakie jeszcze warunki trzeba spełnić, żeby ją opóźnić, albo zminimalizować?

Białko i ruch to są podstawowe warunki. Takie same geny ma sportowiec czy kulturysta, jak i 90-letnia kobieta. Sposób na zbudowanie mięśni jest taki sam. Różnica polega na motywacji. Więc jeżeli chciałbym dołożyć trzeci element, to będzie nim motywacja. Czyli żeby chcieć to wykonać. Przecież nie jest tak, że najlepsi sportowcy robią wszystko sami. Oni mają cały zespół, mają psychologów. Tak jak nasza najlepsza tenisistka czy nasi siatkarze, najlepsi na świecie. Wszyscy mają wsparcie psychologiczne.

Pacjenci też potrzebują wsparcia psychologicznego. Niekoniecznie w postaci wizyty u psychologa, może to być wsparcie ze strony rodziny, środowiska, mediów społecznościowych. Jeżeli słyszymy dookoła, że trzeba się ruszać, to zaczynamy się ruszać, to się staje normą. Dlatego budujmy taką normę, że musimy się więcej ruszać i lepiej odżywać.

A jak wygląda diagnostyka sarkopenii, poza tym, że zauważamy, że mamy jakieś niedobory?

Są skale diagnostyczne, czyli ankiety, które trzeba wypełnić. Są badania, jak tomografia, w której widać sarkopenię, USG czy bioimpedancja. Ale tak naprawdę sarkopenię powinien rozpoznać każdy lekarz. Bo jeśli przychodzi pacjent i opiera się o lasce, to wiadomo, że ma sarkopenię. Jak wjechał windą, a nie wszedł po schodach, to wiadomo, że ma sarkopenię. Jak potrzebuje pomocy, żeby wstać z krzesła, to wiadomo, że ma sarkopenię. Do tego nie potrzeba żadnych badań biochemicznych i żadnych kosztów. To po prostu widać.

Jeżeli badam pacjenta i on ma zwiotczały brzuch, to znaczy, że tam nie ma mięśni. Jeżeli przy okazji badania neurologicznego złapię go za ramię i tam nie ma mięśni, tylko kości, to znaczy, że ma sarkopenię. Jak jest otyły, a nie ma siły wstać, to ma niedożywienie, choć tego nie widać.

To widać nawet podczas uścisku dłoni, czy jest mocny czy delikatny. Więc podkreślę jeszcze raz: to wcale nie musi być droga i wysublimowana diagnostyka, na którą trzeba czekać tygodniami. To czasem od razu widać. W czasie obserwacji pacjenta i w badaniu fizykalnym.

O masę mięśniową możemy tak naprawdę zadbać, nie wychodząc z domu. Wykonując proste ćwiczenia oporowe.

Oczywiście, że możemy to zrobić w domu, ale zdecydowanie namawiam do wychodzenia z domu. Dlatego, że w domu robimy bardzo mało kroków. W domu zwykle też nie mamy schodów. A większe odległości są ważne, trzeba ja pokonywać. Poza tym wyjście z domu i świeże powietrze dobrze wpływają na nasz nastrój. Im lepszy mamy nastrój, tym mamy lepszą jakość życia. O to właśnie chodzi.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz. Wielu pacjentów mówi, że chętnie by chodzili, ale bolą ich kolana albo kręgosłup. Dlatego powinni wykonywać proste ćwiczenia wzmacniające stawy i kręgosłup, żeby mogli wyjść z domu. Jest takie ćwiczenie – leżymy na plecach i unosimy pośladki do góry. Każdy powinien je wykonać. Ja jako chirurg wykonuję to ćwiczenie właśnie po to, żebym mógł wykonywać swoją pracę. Bo chirurgia to ciężka fizyczna praca, która uszkadza kręgosłup, a ja chcę, żeby jak najdłużej był zdrowy.

Podsumowując, ćwiczenia w domu są bardziej po to, aby skorygować naszą postawę, ale niczym nie zastąpimy wychodzenia z domu.

Jeszcze wrócę do diety. Jak pan obserwuje swoich pacjentów, seniorów, osoby z chorobami przewlekłymi, to czego im najbardziej brakuje w diecie?

Ich diety są najczęściej jednostronne. Najczęściej brakuje w nich białka i witamin. Dieta wysokoprzetworzona nie zawiera witamin. Moje standardowe zalecenie dla pacjentów, którzy się przygotowują do operacji, to jest zwiększenie białka. Można skorzystać z suplementów białkowych. Drugą rzeczą jest preparat wielowitaminowy, żeby uzupełnić to, czego brakuje. A trzeci element to tran w kapsułkach. To są rzeczy, które warto uzupełnić przed operacją.

A jak wygląda sprawa z solą? Bo wiadomo, że nadmiar soli szkodzi, ale z drugiej strony u seniorów występują niedobory sodu.

Niedobory sodu, czyli soli, pojawiają się głównie wtedy, gdy tracimy ją z potem. Czyli wtedy, gdy pacjent się poci czy ma biegunki. Sól tracimy także wtedy, gdy zwiększamy aktywność fizyczną. W takich sytuacjach powinniśmy ją uzupełniać. Ale generalnie wystarczająco dużo soli jest w produktach przetworzonych.

Nawet mięso kupowane w sklepie nie jest produktem naturalnym, bo jest wzbogacone o fosforany, o sól, po to, żeby dłużej trzymało jakość. Nawet już nie mówię o bardziej przetworzonych produktach, jak wędliny, czy produkty nabiałowe. Kiedyś miały okres ważności trwający trzy dni, tak było w zeszłym wieku. A teraz mają okres ważności trwający kilka miesięcy. To znak, że miała miejsce jakaś ingerencja.

Czytaj też:
Jeśli masz 50 lat i więcej, prosty 30-sekundowy test powie wiele o twoim zdrowiu
Czytaj też:
Prosta aktywność fizyczna może dać 10 lat więcej życia. Ekspert: Korzyści zdrowotne bez poczucia, że to narzucony trening