Nowoczesny sprzęt diagnostyczny trafia do polskich szpitali dzięki inwestycjom finansowanym m.in. z Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Problem w tym, że samo wyposażenie placówek w aparaturę nie gwarantuje pacjentom szybszego dostępu do badań. Potrzebne są również pieniądze na ich wykonywanie. O tym problemie dyskutowano podczas posiedzenia sejmowej podkomisji stałej do spraw onkologii, poświęconego inwestycjom w system opieki onkologicznej.
Eksperci medycyny nuklearnej ostrzegają, że limity finansowania badań PET mogą doprowadzić do wydłużenia kolejek. W części placówek kończą się środki przewidziane na wykonywanie procedur, a pacjenci szukają wolnych terminów w innych miastach.
Nowy sprzęt z KPO, ale limity utrudniają jego wykorzystanie
Prof. Leszek Królicki, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej, nie ma wątpliwości, że inwestycje z KPO są ogromną szansą dla polskiej medycyny. Zwraca jednak uwagę na problem finansowania badań wykonywanych przy użyciu nowoczesnej aparatury.
– KPO to w medycynie ogromny postęp, ogromny skok do przodu. Natomiast mnie interesuje bardzo dalsze postępowanie w celu wykorzystania tego ogromnego potencjału
– mówił podczas posiedzenia podkomisji.
Jak wskazał, wiele zakładów medycyny nuklearnej już po sześciu–ośmiu miesiącach wykorzystało przyznane przez NFZ limity finansowania części procedur.
Problem dotyczy szczególnie pozytonowej tomografii emisyjnej (PET), często wykonywanej w połączeniu z tomografią komputerową (PET-CT). Badanie pozwala oceniać aktywność metaboliczną tkanek i jest wykorzystywane m.in. w diagnostyce wybranych nowotworów, określaniu stopnia zaawansowania choroby oraz sprawdzaniu skuteczności leczenia.
– Głównym naszym problemem są między innymi limity w badaniach pozytonowej tomografii emisyjnej, czyli takim podstawowym badaniu właśnie onkologicznym
– podkreślał prof. Królicki.
Eksperci zwracają uwagę, że zakup kolejnych urządzeń nie rozwiąże problemu, jeśli ośrodki nie będą dysponować odpowiednim finansowaniem badań.
Trzy miesiące w kolejce do PET. Pacjenci jeżdżą po Polsce
O skutkach ograniczonego finansowania mówił prof. Rafał Czepczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej (PTMN).
– Naszym głównym postulatem w tej chwili jest wyprowadzenie badań PET spośród świadczeń limitowanych. Chcielibyśmy, żeby te limity nie dotyczyły pacjentów chorych na nowotwory, a więc żeby nie ustawiały się kolejki pacjentów wymagających pilnej diagnostyki
– zaznaczył. Jako przykład podał Bydgoszcz, jeden z ważnych ośrodków medycyny nuklearnej w Polsce. Czas oczekiwania na badanie PET sięga tam – jak podkreślił ekspert – trzech miesięcy.
Część placówek przestaje wykonywać badania ponad przyznane limity. W konsekwencji pacjenci szukają terminów w innych regionach kraju.
– Ci pacjenci podróżują po Polsce, szukając ośrodków, gdzie badania są jeszcze wykonywane ponad limit, ale to też w każdej chwili się pewnie skończy i grozi nam tutaj kryzys, zahamowanie diagnostyki onkologicznej poprzez znaczne ograniczenie badań PET
– ostrzegał prof. Czepczyński.
Według szacunków przedstawionych przez prezesa PTMN około 30 proc. badań PET jest wykonywanych ponad limity wynikające z finansowania NFZ. Jeśli placówki ograniczą realizację takich świadczeń, kolejki mogą się wydłużyć.
PET jest potrzebny nie tylko do rozpoznania nowotworu
Jednym z najważniejszych problemów poruszonych podczas posiedzenia były badania PET wykonywane już po rozpoczęciu terapii.
Szybka ścieżka onkologiczna, realizowana z wykorzystaniem karty diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO), umożliwia finansowanie określonych świadczeń diagnostycznych bez limitów. Nie oznacza to jednak, że każde badanie PET wykonywane na dowolnym etapie choroby jest automatycznie rozliczane w ten sposób. Prof. Leszek Królicki zwrócił uwagę, że szczególne trudności pojawiają się przy kontrolowaniu skuteczności leczenia. Przykładem są niektóre chłoniaki, w których badanie PET może być wykonywane po określonych cyklach chemioterapii, aby ocenić odpowiedź na zastosowaną terapię.
– Typowym przykładem jest choćby leczenie chłoniaków, gdzie po drugim, trzecim cyklu chemioterapii należy zweryfikować, czy ta chemioterapia jest dobrze prowadzona, czy jest właściwie dawana. I wtedy już karta DiLO tego nie obejmuje. A mamy limity
– wskazywał konsultant krajowy.
W praktyce problem dotyczy więc nie samej dostępności aparatury, ale również zasad finansowania badań wykonywanych poza nielimitowanym etapem diagnostyki. Znaczenie mają także szczegółowe wskazania medyczne i kryteria refundacji PET. Nie każde badanie kontrolne u pacjenta onkologicznego podlega takim samym zasadom rozliczania. Zdaniem ekspertów finansowanie powinno zapewniać dostęp do uzasadnionych medycznie badań również wtedy, gdy są one potrzebne do oceny skuteczności leczenia.
Ministerstwo Zdrowia: „Po prostu nas na to nie stać”
Do postulatów specjalistów odniósł się Michał Chrobot, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia.
Przyznał, że z medycznego punktu widzenia diagnostyka i leczenie onkologiczne powinny być finansowane bez ograniczeń. Wskazał jednak na trudną sytuację finansową Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Bardzo bym sobie i wszystkim pacjentom w Polsce życzył, żeby wszystkie świadczenia były bez limitu, natomiast po prostu nas na to nie stać
– powiedział.
Jak podkreślił, NFZ musi dysponować odpowiednimi środkami, aby móc zapłacić za wykonane świadczenia.
Przedstawiciel resortu zadeklarował jednak, że argumenty ekspertów zostaną uwzględnione w dalszych rozmowach.
– Klinicznie, merytorycznie diagnostyka i leczenie onkologiczne w całości, bez wyłączeń, powinno być bez limitu
– zaznaczył.
Od stycznia 2027 r. obowiązkowa e-DiLO. Czy to rozwiąże problem?
Podczas posiedzenia przedstawiciel Ministerstwa Zdrowia przypomniał również o zmianach dotyczących karty DiLO. Od 1 stycznia 2027 r. będzie ona wystawiana wyłącznie w formie elektronicznej. Obecnie trwa okres przejściowy, w którym placówki mogą korzystać także z dotychczasowych rozwiązań.
Elektroniczna karta DiLO ma usprawnić wymianę informacji między placówkami oraz koordynację diagnostyki i leczenia. Pacjenci będą mogli sprawdzać informacje o swojej ścieżce onkologicznej za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta i aplikacji mojeIKP.
Michał Chrobot wskazał, że obecnie część pacjentów onkologicznych nie otrzymuje karty DiLO, co może wpływać na sposób rozliczania niektórych świadczeń. Jego zdaniem uporządkowanie ścieżki diagnostycznej powinno poprawić dostęp do badań finansowanych bez limitów.
Przedstawiciel resortu zaznaczył, że badania PET wykonywane w ramach odpowiednio rozliczanej diagnostyki onkologicznej przed konsylium są świadczeniami nielimitowanymi. Przejście na e-DiLO nie oznacza jednak automatycznego zniesienia limitów na wszystkie badania PET. Problemem pozostają przede wszystkim procedury wykonywane w celu kontrolowania efektów leczenia, jeśli nie są objęte nielimitowanym finansowaniem.
Co ważne, obowiązek wystawiania kart w formie elektronicznej nie oznacza, że każdy pacjent z rozpoznanym nowotworem automatycznie otrzyma dostęp do wszystkich świadczeń bez limitów. Zasady finansowania zależą od rodzaju procedury i ścieżki opieki.
Eksperci chcą również szerszego dostępu do terapii radioligandowej
Podczas posiedzenia poruszono także kwestię dostępu do terapii radioligandowych. Są to metody leczenia wykorzystujące substancje radioaktywne dostarczane do komórek nowotworowych za pomocą odpowiednio dobranych cząsteczek.
Prof. Rafał Czepczyński zwrócił uwagę, że wybrane terapie tego rodzaju są już refundowane w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. w Czechach i na Węgrzech. Polscy specjaliści zabiegają o poszerzenie dostępności takich metod także w naszym kraju. Możliwość zastosowania i refundacji terapii radioligandowej zależy jednak od konkretnego preparatu, rodzaju nowotworu i wskazań medycznych.
Nowoczesny sprzęt nie wystarczy, jeśli zabraknie pieniędzy na badania
Dyskusja w sejmowej podkomisji pokazała, że rozwój diagnostyki onkologicznej wymaga nie tylko inwestycji w aparaturę, ale również zapewnienia środków na jej wykorzystanie.
Eksperci medycyny nuklearnej alarmują, że bez zmian w finansowaniu części badań PET kolejki mogą się wydłużać. Ich zdaniem szczególnie ważne jest zapewnienie terminowej diagnostyki pacjentom, u których wynik badania decyduje o dalszym leczeniu.
Czytaj też:
Szpitale tracą na leczeniu serca. Pacjenci płacą zdrowiem Czytaj też:
Wysoki cholesterol nie boli. Prof. Jankowski ostrzega: skutki mogą być tragiczne Czytaj też:
Raka płuca można leczyć coraz skuteczniej. Prof. Tworek: potrzebne kolejne terapie Czytaj też:
Rak płuca w Polsce: rok przełomów. Prof. Tworek wskazuje sukcesy i wyzwania
