Dezinformacja medyczna może mieć realne konsekwencje zdrowotne. Jak podkreślają kardiolodzy, część pacjentów po zawale serca nie stosuje się do zaleceń terapeutycznych ani nie zmienia stylu życia, co przekłada się na nadal wysoką śmiertelność sercowo-naczyniową.
Fake newsy mogą kosztować życie
Z codziennej praktyki klinicznej wiadomo, że nawet w pierwszych miesiącach po zawale wielu pacjentów nie wdraża zaleceń dotyczących zdrowego stylu życia. Część chorych kontynuuje palenie tytoniu, a niektórzy przerywają farmakoterapię o udowodnionej skuteczności.
Jedną z istotnych przyczyn takiej sytuacji jest narastająca dezinformacja medyczna w internecie i mediach społecznościowych.
– To jest dramat. Teraz w internecie każdy walczy o swoje interesy, a metody nie odgrywają roli. Nawet specjaliści czasami dają się nabrać na wiarygodnie brzmiące fake newsy, a co dopiero nasi pacjenci
– mówi prof. dr hab. n. med. Jacek Legutko.
Pacjenci coraz częściej pytają lekarzy o popularne w sieci twierdzenia, m.in. że „statyny zabijają”, „normy cholesterolu są zaniżone”, „homocysteina jest najważniejszym czynnikiem ryzyka miażdżycy” czy że „kieliszek alkoholu działa prozdrowotnie”.
Eksperci podkreślają, że takie opinie są sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną. Rezygnacja z leczenia hipolipemizującego lub innych terapii kardiologicznych może prowadzić do zwiększenia ryzyka kolejnych incydentów sercowo-naczyniowych i zgonu.
Problem niestosowania się do zaleceń
Niestosowanie się do zaleceń lekarskich obejmuje zarówno samowolne odstawianie leków, jak i zastępowanie terapii preparatami o nieudowodnionej skuteczności.
– Najgorszą sytuacją jest ta, kiedy pacjent zastępuje leki o udokumentowanej skuteczności suplementami diety – podkreśla prof. Legutko.
Z drugiej strony wyzwaniem pozostaje również polipragmazja, czyli stosowanie wielu preparatów jednocześnie bez odpowiedniej koordynacji terapii. Dotyczy to zarówno leków przepisywanych przez różnych specjalistów, jak i suplementów diety przyjmowanych na własną rękę.
Choroby serca nadal główną przyczyną zgonów
Mimo postępu w diagnostyce i leczeniu choroby układu krążenia pozostają najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego odpowiadają za ponad jedną trzecią wszystkich zgonów.
Choć średnia długość życia Polaków stopniowo się wydłuża, nadal pozostaje niższa niż w wielu krajach Europy Zachodniej.
Zdaniem ekspertów kluczowe znaczenie ma dalsze wzmacnianie profilaktyki oraz zwiększanie dostępności terapii i procedur o udowodnionym wpływie na przeżycie.
– Bez zwiększenia nakładów i zapewnienia odpowiedniego finansowania nie uzyskamy istotnego spadku śmiertelności sercowo-naczyniowej, która w naszym kraju nadal jest wysoka – zaznacza prof. Legutko.
Edukacja pacjentów jako element leczenia
Lekarze podkreślają, że skuteczna terapia chorób serca nie kończy się na hospitalizacji czy zabiegu. Kluczowe jest długoterminowe przestrzeganie zaleceń, kontrola czynników ryzyka oraz świadome podejmowanie decyzji zdrowotnych.
Rzetelna edukacja pacjentów i przeciwdziałanie dezinformacji medycznej mogą realnie przełożyć się na poprawę wyników leczenia i zmniejszenie liczby przedwczesnych zgonów.
Czytaj też:
Prof. Maciej Banach: Na choroby sercowo-naczyniowe umiera w Polsce więcej osób niż na nowotwory
