Czy lekarz może zarabiać ponad milion złotych rocznie, pracując jednocześnie w kilku szpitalach? To pytanie zdominowało obrady sejmowej Komisji Zdrowia. Impulsem do dyskusji stała się ujawniona przez media sprawa młodego lekarza ze Szpitala Południowego w Warszawie, który miał otrzymać około 1,6 mln zł wynagrodzenia w ciągu roku.
Sprawa wywołała nie tylko pytania o wysokość zarobków, ale również o bezpieczeństwo pacjentów i rzeczywistą kontrolę czasu pracy personelu medycznego. W odpowiedzi rząd przygotował rozwiązania, które mają pozwolić dokładniej analizować wynagrodzenia finansowane ze środków publicznych.
Państwo nie wie, ile naprawdę zarabiają lekarze
Podczas posiedzenia komisji przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia przyznali, że obecnie nie istnieją narzędzia pozwalające kompleksowo prześledzić wynagrodzenia konkretnego lekarza pracującego jednocześnie w kilku miejscach.
Projekt ustawy ma to zmienić. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) uzyska dostęp do danych pozwalających powiązać wynagrodzenia z konkretnym numerem PESEL i numerem prawa wykonywania zawodu.
Resort przekonuje, że bez takich danych niemożliwe jest rzetelne oszacowanie kosztów pracy personelu medycznego oraz skali wieloetatowości w systemie.
„To jest amoralne i bulwersujące”
Największe emocje wzbudziły informacje o lekarzach deklarujących pracę przez kilkaset godzin miesięcznie. Posłowie nie ukrywali oburzenia.
– To jest amoralne, nieodpowiedzialne i bardzo bulwersujące (...) Tacy ludzie nie powinni być lekarzami – mówił Czesław Hoc podczas posiedzenia Komisji Zdrowia.
Parlamentarzyści podkreślali, że problem nie dotyczy wyłącznie pieniędzy. W ich ocenie równie ważne jest pytanie, czy osoba pracująca przez wiele dni bez odpoczynku jest w stanie zapewnić pacjentom bezpieczną opiekę.
Bezpieczeństwo pacjentów w centrum dyskusji
Przewodnicząca podkomisji ds. zdrowia publicznego Joanna Wicha zwracała uwagę, że przeciążenie personelu medycznego może bezpośrednio wpływać na jakość leczenia.
– Jeżeli lekarz pracuje po kilkanaście godzin dziennie bez żadnego wolnego, to po prostu nie ma takiej możliwości, żeby był na tyle przytomny, aby udzielać dobrej, fachowej i bezpiecznej opieki medycznej
– podkreślała.
Zdaniem części posłów konieczne jest stworzenie skutecznych mechanizmów monitorowania czasu pracy personelu medycznego, podobnych do tych funkcjonujących w innych zawodach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ludzi.
Czy powstanie centralny rejestr czasu pracy?
Podczas obrad pojawił się pomysł stworzenia systemu pozwalającego sprawdzać, w ilu miejscach i przez ile godzin pracuje dany lekarz. Poseł Patryk Wicher wskazywał, że informacje o pracy przez 500 godzin miesięcznie budzą poważne wątpliwości.
– Jeśli słyszę, że lekarz pracuje 500 godzin miesięcznie, to jest fikcja. Nie ma ludzkiej możliwości, żeby tyle wypracował
– argumentował.
Takie rozwiązanie miałoby pomóc w wykrywaniu przypadków nakładających się grafików i potencjalnych nadużyć.
NFZ już prowadzi kontrole
Narodowy Fundusz Zdrowia przekonuje, że już dziś analizuje dane dotyczące personelu medycznego zgłaszanego przez placówki.
– W sytuacjach, w których widzimy poprzez nasze analizy symptomy wskazujące nieprawidłowości, po prostu wchodzimy na kontrolę i sprawdzamy
– zapewniał prezes NFZ Filip Nowak.
Jak zaznaczył, większe trudności pojawiają się w lecznictwie szpitalnym, gdzie obowiązują inne zasady rozliczania świadczeń niż w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.
Ministerstwo: nie można oceniać całego środowiska
Resort zdrowia podkreśla jednocześnie, że pojedyncze przypadki nie powinny prowadzić do stygmatyzowania całej grupy zawodowej.
– Zakładam, że są to incydentalne sytuacje i dotyczą niewielkiego ułamka lekarzy. Nie chciałabym, abyśmy wylewali pomyje na całe grupy zawodowe z powodu różnych doniesień medialnych
– powiedziała wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
Jednocześnie przyznała, że opisywane sytuacje wymagają wyjaśnienia i nie powinny mieć miejsca w prawidłowo funkcjonującym systemie.
Jesienią pierwsze dane
Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że już jesienią AOTMiT będzie dysponowała szerszym zakresem informacji o wynagrodzeniach personelu medycznego finansowanego ze środków publicznych. Na podstawie tych danych mają zostać przygotowane kolejne rozwiązania dotyczące organizacji pracy, wynagrodzeń oraz ewentualnych limitów związanych z zatrudnieniem w wielu placówkach jednocześnie.
– Rozmyślamy zarówno nad limitem indywidualnym, jak i limitem podmiotowym. Analizujemy też możliwość powiązania wynagrodzenia z określonym wymiarem pracy
– ujawniła Katarzyna Kęcka.
To początek większej debaty
Sprawa milionowych kontraktów pokazała, że państwo nadal nie dysponuje pełnym obrazem zatrudnienia i wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Sejmowa debata wykraczała daleko poza pojedynczy przypadek lekarza ze Szpitala Południowego. Dotyczyła fundamentalnego pytania: jak pogodzić niedobór kadr medycznych, rosnące koszty systemu i bezpieczeństwo pacjentów.
Nowe przepisy mają być pierwszym krokiem do uzyskania odpowiedzi. Czy okażą się wystarczające – pokażą dopiero dane, które resort zdrowia chce zebrać w najbliższych miesiącach.
Czytaj też:
Szpital w Lesku. „Nowemu dyrektorowi życzę cudu. Każdy dzień to gaszenie pożarów”Czytaj też:
Premier: Porodówka działa. Dyrektor: Nie mam pieniędzy na pensjeCzytaj też:
Lekarze krytykują reformę Ministerstwa Zdrowia. „To konfrontacja ze środowiskiem”Czytaj też:
Sejm zmienia KSO. Pacjenci onkologiczni dostaną e-DILO
