Spór o obsadę SOR w Toruniu. Szpital odpowiada

Spór o obsadę SOR w Toruniu. Szpital odpowiada

Dodano: 
Lekarze rezydenci chcą kontroli SOR w Toruniu
Lekarze rezydenci chcą kontroli SOR w Toruniu Źródło: magnific
Porozumienie Rezydentów OZZL zaapelowało o niezależną kontrolę SOR w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. Szpital odpowiada, że na każdym dyżurze pracuje 5–6 lekarzy, wspieranych przez ratowników medycznych i pielęgniarki.

Porozumienie Rezydentów OZZL zaapelowało o pilną, niezależną kontrolę Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Rydygiera w Toruniu. W stanowisku podpisanym przez Władysława Krajewskiego, wiceprzewodniczącego Porozumienia Rezydentów OZZL, organizacja wskazuje na możliwe nieprawidłowości dotyczące obsady lekarskiej, dokumentacji i bezpieczeństwa pacjentów.

Rezydenci podnoszą, że wokół sprawy Szpitala Południowego w Warszawie często padały pytania: „Czy ktoś to zgłaszał?” i „Dlaczego nikt nie reagował?”. Ich zdaniem odpowiedź nie jest prosta, bo zgłaszanie nieprawidłowości w ochronie zdrowia może wiązać się z obawą przed konsekwencjami zawodowymi, a dotychczasowe reakcje organów kontrolnych nie zawsze są skuteczne.

O co chodzi w zarzutach?

Według Porozumienia Rezydentów OZZL problem w toruńskim SOR ma dotyczyć braków kadrowych oraz sposobu ich wykazywania w dokumentacji. PR twierdzi, że podczas części dyżurów w oddziale może brakować lekarza systemu, a opiekę nad pacjentami mają sprawować lekarze zatrudnieni w innych oddziałach szpitalnych.

Rezydenci wskazują, że jeśli lekarze ci jednocześnie wykonują obowiązki w oddziałach macierzystych lub na blokach operacyjnych, może to wpływać na czas oczekiwania pacjentów na pomoc w SOR. W ich ocenie taka organizacja pracy wymaga pilnej weryfikacji, bo w szpitalnym oddziale ratunkowym stawką jest nie tylko sprawność dokumentacji, ale przede wszystkim bezpieczeństwo osób w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Autorzy stanowiska zwracają się o sprawdzenie, czy dokumentacja dotycząca obsady SOR odpowiada rzeczywistemu stanowi dyżurów. Apelują także o ocenę wpływu obecnego modelu organizacyjnego na czas oczekiwania pacjentów i bezpieczeństwo udzielanych świadczeń.

Co mówią przepisy o lekarzu systemu?

W stanowisku Porozumienia Rezydentów przywołano przepisy rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego. Zgodnie z nimi minimalne zasoby kadrowe SOR obejmują lekarzy w liczbie niezbędnej do zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania oddziału, w tym do spełnienia warunków dotyczących czasu oczekiwania na pierwszy kontakt z lekarzem w poszczególnych kategoriach pilności. Przepisy wskazują też, że co najmniej jeden lekarz stale przebywający w oddziale powinien być lekarzem systemu.

Szpital: na dyżurze pracuje 5–6 lekarzy

O odniesienie się do tych zarzutów zwróciliśmy się do dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

– W SOR zatrudnionych jest na stałe dwóch lekarzy specjalistów medycyny ratunkowej oraz trzech lekarzy pracujących jako lekarze dyżurni SOR

– informuje dr. n. med. Janusz Mielcarek, rzecznik prasowy placówki.

Placówka podaje również, że każdy zespół dyżurujący w SOR składa się z lekarzy delegowanych z poszczególnych oddziałów szpitalnych. Chodzi m.in. o chirurga, neurologa, internistę, kardiologa i ortopedę. Lekarze ci na czas dyżuru w SOR są zwolnieni z udzielania świadczeń zdrowotnych w oddziałach macierzystych. Łącznie na każdym dyżurze w toruńskim SOR pracuje 5–6 lekarzy, wspieranych przez 10–12 ratowników medycznych oraz trzy pielęgniarki.

Konsultanci z innych oddziałów nie są wykazywani jako lekarze SOR

W razie potrzeby – jak zapewnia rzecznik prasowy toruńskiej lecznicy – pacjenci konsultowani są przez lekarzy specjalistów z innych oddziałów, także z dziedzin niewymienionych w podstawowym składzie dyżurowym. Tacy lekarze nie są wykazywani jako lekarze SOR, ponieważ – jak twierdzi szpital – nie ma takiego wymogu ustawowego.

W ocenie dyrekcji obecny model organizacji pracy pozwala pacjentom na bezpośredni dostęp do specjalisty z danej dziedziny i umożliwia wdrożenie właściwej terapii we właściwym czasie.

„Staramy się spełnić ten wymóg”

W odpowiedzi na pytania dotyczące wymogu obecności lekarza systemu szpital przywołuje ten sam przepis rozporządzenia ministra zdrowia. Placówka wskazuje, że minimalne zasoby kadrowe SOR obejmują lekarzy w liczbie niezbędnej do prawidłowego funkcjonowania oddziału oraz co najmniej jednego lekarza systemu stale przebywającego w oddziale.

– Staramy się spełnić ten wymóg – informuje rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.

Szpital: kontrole wojewody nie wykazały nieprawidłowości

Dyrekcja szpitala informuje, że nie posiada oficjalnej informacji o osobie z potwierdzonym statusem sygnalisty w sprawie dotyczącej toruńskiego SOR. Według placówki problemy zgłaszane przez personel są na bieżąco rozwiązywane przez kierownika oddziału lub dyrekcję szpitala.

Szpital podkreśla także, że dotychczasowe kontrole Wojewody Kujawsko-Pomorskiego, odpowiedzialnego za system Państwowego Ratownictwa Medycznego w województwie, nie wykazały nieprawidłowości ani w zakresie zasobów kadrowych SOR, ani prowadzonej dokumentacji medycznej.

Porozumienie Rezydentów OZZL domaga się jednak niezależnej kontroli funkcjonowania oddziału, w tym weryfikacji zgodności dokumentacji ze stanem faktycznym oraz oceny wpływu obecnego modelu pracy na bezpieczeństwo pacjentów.

Problem szerszy niż jeden szpital

W swoim stanowisku toruński szpital zwraca uwagę, że niedobór specjalistów medycyny ratunkowej nie jest wyłącznie lokalnym problemem. Placówka deklaruje, że od lat prowadzi działania mające zwiększyć zasoby kadrowe w tej specjalności, ale chętnych lekarzy brakuje w całym kraju.

Szpital wskazuje, że praca w SOR jest szczególnie wymagająca: wiąże się ze stałą gotowością, presją czasu, koniecznością szybkiego podejmowania decyzji, a także z narażeniem personelu na agresję i niezadowolenie pacjentów oraz ich rodzin. Jednocześnie, jak podkreśla placówka, praca w szpitalnym oddziale ratunkowym daje młodym lekarzom możliwość zdobycia cennego doświadczenia: w diagnostyce, procedurach zabiegowych, zarządzaniu kryzysowym i pracy w interdyscyplinarnym zespole.

Co pozostaje do wyjaśnienia?

Kluczowe pytania nadal dotyczą tego, czy model organizacji pracy SOR jest wystarczający z punktu widzenia bezpieczeństwa pacjentów oraz czy dokumentacja kadrowa w pełni odzwierciedla rzeczywisty przebieg dyżurów. Rezydenci apelują o niezależną kontrolę. Szpital zapewnia, że obecny model pracy oddziału pozwala na zabezpieczenie pacjentów i że dotychczasowe kontrole wojewody nie wykazały nieprawidłowości. Spór dotyczy nie tylko liczby lekarzy wpisanych w harmonogram, ale także ich realnej dostępności dla pacjentów SOR w czasie dyżuru.

Czytaj też:
Rezydenci kontra MZ. „Nowe przepisy uderzą w ciężarne lekarki”
Czytaj też:
Młody lekarz zarobił fortunę. Rezydenci wskazują na problem systemu
Czytaj też:
Wylała się fala hejtu na lekarzy. Dr Sutkowski odpowiada po aferze