Porozumienie Rezydentów OZZL podczas konferencji prasowej ostro skrytykowało projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Spotkanie dotyczyło przede wszystkim zmian w ustawie, stażu podyplomowego, warunków szkolenia specjalizacyjnego oraz organizacji dyżurów w szpitalach. W ocenie młodych lekarzy nie jest to tylko techniczna zmiana przepisów. To projekt, który – ich zdaniem – może przełożyć się na jakość szkolenia specjalizacyjnego, organizację pracy lekarzy i bezpieczeństwo pacjentów.
Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że projekt ma poprawić jakość kształcenia i efektywniej zarządzać kadrą medyczną. Jedną z najważniejszych zmian jest skrócenie stażu podyplomowego lekarzy z 13 miesięcy, a lekarzy dentystów z 12 miesięcy, do 6 miesięcy. Resort uzasadnia to m. in. zmianami w kształceniu przeddyplomowym i większym naciskiem uczelni na praktykę.
Rezydenci widzą sprawę inaczej. W oficjalnym stanowisku Porozumienie Rezydentów wskazuje, że przepisy dotyczące kształcenia lekarzy są już dziś nieczytelne, a kolejna fragmentaryczna nowelizacja może ten chaos pogłębić. Organizacja postuluje odrębną ustawę o kształceniu lekarzy i lekarzy dentystów.
Spór o możliwość zmiany miejsca specjalizacji
Jednym z najmocniej krytykowanych punktów projektu jest ograniczenie możliwości zmiany miejsca odbywania specjalizacji z zachowaniem rezydentury. Rezydenci podkreślali podczas konferencji, że dla lekarza w trakcie szkolenia przeniesienie się do innej jednostki bywa jedynym sposobem wyjścia z miejsca, w którym program specjalizacji nie jest realizowany prawidłowo albo warunki pracy są niebezpieczne. Nie chodzi o prosty „zakaz przeniesień” w każdej sytuacji, ale o takie ukształtowanie przepisów, które – zdaniem rezydentów – może w praktyce bardzo ograniczyć możliwość zmiany miejsca szkolenia. Organizacja wskazuje, że lekarz nie powinien być przywiązany do jednostki, w której dochodzi do nieprawidłowości, mobbingu, łamania programu specjalizacji albo naruszania zasad bezpieczeństwa pracy. To ważne również z punktu widzenia pacjenta. Źle szkolony lekarz, przeciążony dyżurami i pozbawiony realnej możliwości zmiany miejsca pracy, nie będzie dobrze przygotowanym specjalistą.
Dyżury na wielu oddziałach
– Od lat dostrzegamy ogromne nieprawidłowości w szpitalach. Nieprawidłowości, które zgłaszamy, ale ministerstwo jest głuche albo nie jest w stanie w żaden sposób tego naprawić
– mówił Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.
Podczas konferencji rezydenci wrócili do problemu dyżurów, podczas których jeden lekarz ma odpowiadać za pacjentów w wielu miejscach jednocześnie. Mówili o przypadkach, w których jeden lekarz miał odpowiadać nawet za pacjentów na 10 oddziałach. Jak podkreślali, nie chodzi o dodatkowe wynagrodzenie za kilka miejsc pracy, ale o organizacyjny wymóg, by jedna osoba odpowiadała za bezpieczeństwo pacjentów w kilku komórkach szpitala naraz.
Lekarze rezydenci wskazywali na dane z raportu dotyczącego dyżurów całodobowych w trakcie specjalizacji z psychiatrii dorosłych. Raport oparto na odpowiedziach 825 osób, w tym 639 lekarzy będących w trakcie szkolenia specjalizacyjnego. Z zebranych informacji wynika m.in., że część lekarzy podczas jednego dyżuru ma pod opieką bardzo dużą liczbę pacjentów. Rezydenci wskazywali także na brak poczucia bezpieczeństwa podczas dyżurów, problemy z nadzorem specjalistycznym i ograniczony dostęp do podstawowego monitorowania stanu pacjenta.
SOR w Toruniu jako przykład systemowego sporu
Podczas konferencji odniesiono się również do sytuacji na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu. Dla Porozumienia Rezydentów to przykład szerszego problemu: formalnej obsady dyżurów, realnej dostępności lekarzy i odpowiedzialności za pacjentów w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.
– W toruńskim szpitalu, jak w soczewce, widać wszystkie patologie, które zazwyczaj rezydenci zgłaszają
– mówił Władysław Krajewski, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL. Podkreślał, że rezydentów zgłaszających problemy najczęściej spotyka brak reakcji albo zastraszanie.
Rezydenci wcześniej zaapelowali o niezależną kontrolę toruńskiego SOR. Chcieli sprawdzenia m. in. obecności lekarza systemu, zgodności dokumentacji kadrowej ze stanem faktycznym oraz wpływu obecnego modelu pracy na czas oczekiwania pacjentów i bezpieczeństwo udzielanych świadczeń.
Wskazywali, że lekarze w trakcie specjalizacji mieli być oddelegowywani do pracy w SOR, a jednocześnie pozostawać odpowiedzialni za własne oddziały macierzyste. Ich zdaniem taka organizacja może zagrażać zarówno pacjentom oczekującym w SOR, jak i pacjentom oddziałów, z których lekarze są oddelegowywani.
Sprawa SOR w Toruniu jest obecnie przedmiotem kontroli NFZ i wojewody kujawsko-pomorskiego.
Studenci medycyny sprzeciwiają się skróceniu stażu
Podczas konferencji poruszono też problem stażu podyplomowego. Głos zabrali przedstawiciele studentów medycyny, którzy argumentowali, że staż jest dla nich pierwszym realnym etapem praktycznej pracy po studiach i przygotowaniem do samodzielnego wykonywania zawodu.
Jak podkreślał Michał Śnios, prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny IFMSA-Poland, według danych przedstawionych podczas konferencji 82 proc. ankietowanych studentów było przeciwnych ingerencji w długość stażu podyplomowego, 98 proc. wskazywało na potrzebę praktycznego przygotowania do pracy zawodowej, a jedynie 18 proc. deklarowało pewność co do wyboru specjalizacji. Te dane warto traktować jako wyniki zaprezentowane przez przedstawicieli studentów, a nie jako niezależne badanie reprezentatywne.
– W ciągu 14 dni, mimo trwającej sesji egzaminacyjnej, zebrano 9,5 tys. podpisów przeciwko proponowanym zmianom, w tym 7 tys. podpisów odręcznych. To jest skala naszego sprzeciwu wobec tego, co robi Ministerstwo Zdrowia, nie słuchając nas, studentów
– mówił Jędrzej Jedliński, przedstawiciel oddolnej inicjatywy studentów zawiązanej w geście sprzeciwu wobec ustawy.
Lekarki w ciąży i uprawnienia rodzicielskie
Kolejnym problemem, który podnoszono podczas konferencji, były przepisy dotyczące lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich, w tym lekarek w ciąży. Rezydenci wskazywali, że projektowane rozwiązania mogą negatywnie wpływać na osoby, które ze względów prawnych lub zdrowotnych nie mogą pełnić dyżurów nocnych albo muszą korzystać z ochrony związanej z rodzicielstwem. Ten zarzut pojawiał się także wcześniej w stanowiskach Porozumienia Rezydentów. Organizacja sprzeciwia się m. in. zmianom w rezydenturach, skróceniu stażu podyplomowego oraz rozwiązaniom, które – w jej ocenie – mogą uderzać w lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich.
Ministerstwo mówi o jakości, rezydenci o braku dialogu
Resort zdrowia przedstawia projekt jako reformę, która ma poprawić jakość kształcenia i sprawić, że lekarze rozpoczynający pracę zawodową będą oceniani na podstawie rzeczywistych kompetencji, a nie tylko znajomości wcześniej publikowanych pytań egzaminacyjnych.
Zdaniem rezydentów problemem nie jest sama potrzeba reformy, lecz sposób jej przeprowadzenia. Podczas konferencji podkreślali, że zgłaszali zastrzeżenia na wcześniejszych spotkaniach, ale – ich zdaniem – nie przyniosło to realnych zmian w projekcie. Wskazywali również, że instytucje publiczne nie reagują wystarczająco szybko na sygnały o nieprawidłowościach w miejscach szkoleniowych i szpitalach. W ich ocenie państwo nie powinno naprawiać takich sytuacji dopiero wtedy, gdy sprawa trafia na pierwsze strony portali.
Nie tylko interes lekarzy
Spór o ustawę, dyżury i SOR-y to – jak podkreśla Porozumienie Rezydentów – sprawa bezpieczeństwa pacjentów, a nie tylko interesu zawodowego lekarzy. Organizacja argumentuje, że źle prowadzone szkolenie, przeciążenie dyżurowe i brak realnej możliwości zmiany miejsca specjalizacji tworzą system, w którym młody lekarz nie uczy się dobrze zawodu, tylko łata braki kadrowe. Dla rezydentów pytanie brzmi nie tylko, gdzie lekarz jest wpisany w grafiku. Pytanie brzmi, czy rzeczywiście może bezpiecznie zająć się pacjentem.
Jak podkreślał Sebastian Goncerz, projekt zmian w ustawie nie uzyskał akceptacji środowiska lekarskiego. W jego ocenie efektem zmian może być sytuacja, w której do pacjenta trafi lekarz gorzej przygotowany, niepewny swojej ścieżki specjalizacyjnej i związany z miejscem, w którym łamane są zasady szkolenia lub prawa pracy.
Czytaj też:
NFZ wchodzi do SOR-u. Sprawdzi dyżury w Toruniu Czytaj też:
SOR w Toruniu pod lupą. Wojewoda reaguje po apelu rezydentów Czytaj też:
Spór o obsadę SOR w Toruniu. Szpital odpowiada Czytaj też:
SOR w Toruniu bez lekarza systemu? Rezydenci alarmują
