Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda była gościem w programie "Jeden na jeden" w TVN24. Jednym z wątków poruszanych w rozmowie były pensje lekarzy i nadchodząca waloryzacja. Pieniądze przeznaczane na wypłaty dla personelu w wielu szpitalach to poważny wydatek, często odpowiadają za większość budżetu.
Szpitali nie stać na podwyżki
Zaplanowane na lipiec waloryzacje mają kosztować ponad 70 mld złotych. Dyrektorzy szpitali mówią, że nie stać ich na taki wydatek. Przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i Związku Powiatów Polskich podkreślają, że nie mają pieniędzy na coroczne podwyżki płac, zwłaszcza w sytuacji gdy od kwietnia Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził cięcia w finansowaniu tzw. nadwykonań w diagnostyce.
– Tak naprawdę emocje nie były wywoływane tym, że z umów o pracę lekarze zarabiają dużo. Raczej w przestrzeni medialnej pokazywały się faktury, które wynikają z kontraktów lekarskich – mówiła Sobierańska-Grenda w TVN24.
Na pensje ponad 100 proc. budżetu
– Trwają rozmowy na temat tego, jaki procent w budżecie szpitali powinien być przeznaczony na wynagrodzenia lekarzy. Wiemy, że w niektórych szpitalach nawet 106 proc. budżetu jest przeznaczone na wynagrodzenia, co jest skrajnie trudną sytuacją dla podmiotu – dodała.
– Dzisiaj widzę, że gdybyśmy powiedzieli o 60-70 procentach budżetu, to myślę, że szpitale by sobie z tym poradziły – powiedziała. Zaznaczyła, że chodzi nie tylko pensje lekarskie, lecz o "wszystkie wynagrodzenia w szpitalu". – Chciałabym, żebyśmy pamiętali, że w szpitalu pracuje personel i lekarski, i pielęgniarki, opiekunowie medyczni, administracja. To naprawdę są duże przedsiębiorstwa – wyjaśniła.
– Zbieramy dane, ponieważ przymierzamy się do tego, żeby określić procentową granicę budżetów szpitali, które są zakontraktowane w Narodowym Funduszu Zdrowia, bo mówimy tutaj o sytuacjach gospodarowania środkami publicznymi, żeby taką granicę postawić – zapowiedziała minister zdrowia.
Czytaj też:
Szpitale powiatowe: 50 placówek może ogłosić upadłość
