Według raportu OECD „Country Health Profile 2025: Poland” w 2024 roku 59 proc. Polaków w wieku 25-64 lata korzystało z internetu, by szukać informacji o zdrowiu. Wśród osób w wieku 65-74 lata robiło to 38 proc. Osoby z wyższym wykształceniem poszukiwały takich informacji online około trzykrotnie częściej niż osoby z niższym poziomem wykształcenia.
Nowsze badania pokazują, że sam dostęp do informacji nie rozwiązuje problemu. W badaniu SW Research przeprowadzonym w marcu tego roku 22,8 proc. respondentów wskazało portale medyczne i serwisy poświęcone zdrowiu jako miejsce, w którym szuka porady, gdy coś ich niepokoi. 21,1 proc. korzystało z wyszukiwarek internetowych. Jednocześnie 26,5 proc. badanych oceniało swoją umiejętność odróżniania wiedzy naukowej od opinii jako słabą, a co dziesiąty przyznawał, że nie weryfikuje znalezionych informacji zdrowotnych. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie 833 dorosłych Polek i Polaków.
Pacjent przychodzi do lekarza nie tyle z brakiem informacji, ile często z ich nadmiarem. Musi odróżnić wiedzę medyczną od opinii, reklamę od rzetelnej informacji, doświadczenie innego pacjenta od rozwiązania odpowiedniego dla siebie. Sama okulistyka rozwija się w tym czasie bardzo szybko: diagnostyka staje się dokładniejsza, metod leczenia przybywa, a nowe technologie pozwalają lepiej dopasować postępowanie do konkretnego przypadku. Paradoksalnie im więcej medycyna może zaoferować, tym ważniejsza staje się odpowiedź na pytanie: co z tego wszystkiego jest właściwe właśnie dla mnie?
Z czym borykają się dziś Polacy?
To pytanie jest ważne także dlatego, że nie istnieje jeden „typowy” problem ze wzrokiem. Potrzeby zmieniają się wraz z wiekiem, stylem życia i stanem zdrowia. Innego podejścia wymaga dziecko, u którego rozwija się krótkowzroczność, innego osoba po czterdziestce zaczynająca odczuwać skutki prezbiopii, a jeszcze innego pacjent zagrożony jaskrą czy AMD. Z czym pacjenci trafiają dziś do okulisty?
Czy ekran zmienia sposób, w jaki dbamy o wzrok?
U dzieci i młodych osób jednym z ważnych wyzwań jest krótkowzroczność. Na jej rozwój wpływają zarówno predyspozycje genetyczne, jak i czynniki środowiskowe, m. in. intensywna praca wzrokowa z bliska oraz ilość czasu spędzanego na świeżym powietrzu. Nie oznacza to, że problem można sprowadzić do prostego hasła „smartfon psuje wzrok”. Zmienił się jednak sposób, w jaki używamy oczu. Nauka, praca, komunikacja i rozrywka oznaczają dziś wiele godzin przed ekranami. Długotrwałe korzystanie z urządzeń cyfrowych może wiązać się z cyfrowym zmęczeniem wzroku, suchością oczu, pieczeniem, bólami głowy czy przejściowym pogorszeniem komfortu widzenia.
W przypadku najmłodszych dodatkowym wyzwaniem jest to, że dziecko nie zawsze samo zauważy pogorszenie widzenia. Nie ma punktu odniesienia i może uznawać sposób, w jaki widzi, za naturalny. Dlatego ważne są regularne kontrole wzroku i reagowanie na sygnały mogące świadczyć o problemach z widzeniem.
Cyfrowe nawyki to jednak tylko część obrazu. W kolejnych dekadach życia zmieniają się zarówno potrzeby wzrokowe, jak i problemy, które zaczynają mieć największe znaczenie. Około czterdziestego roku życia pojawia się prezbiopia – naturalne, związane ze starzeniem się oka pogorszenie zdolności ostrego widzenia z bliska. U starszych pacjentów coraz większego znaczenia nabierają zaćma, jaskra, zwyrodnienie plamki związane z wiekiem, czyli AMD, oraz retinopatia cukrzycowa.
Znaczenie tych problemów będzie rosło wraz ze starzeniem się polskiego społeczeństwa. Część chorób oczu może przez długi czas nie dawać objawów, które skłoniłyby pacjenta do szybkiej wizyty u specjalisty. Tak może być m. in. w przypadku jaskry. Uszkodzenia nerwu wzrokowego są nieodwracalne, dlatego odpowiednio wczesne rozpoznanie i monitorowanie choroby mają szczególne znaczenie.
Wraz ze zmianą profilu potrzeb zdrowotnych rośnie znaczenie profilaktyki, wcześniejszego wykrywania zmian i regularnej oceny narządu wzroku. Skoro pacjenci przychodzą z bardzo różnymi problemami, a część chorób trzeba wykryć, zanim wyraźnie pogorszą widzenie, współczesna okulistyka nie może zaczynać się dopiero od leczenia.
Jak na te wyzwania odpowiada współczesna medycyna?
Jedna z największych zmian w okulistyce dokonała się właśnie na etapie poprzedzającym leczenie. Nowoczesna diagnostyka pozwala coraz dokładniej zobaczyć struktury oka, śledzić zachodzące w nich zmiany i na tej podstawie decydować o dalszym postępowaniu.
Optyczna koherentna tomografia, czyli OCT, nowoczesne obrazowanie siatkówki, badania pola widzenia czy coraz precyzyjniejsze pomiary struktur oka pozwalają dokładniej oceniać stan narządu wzroku i obserwować zmiany w czasie. Równolegle poszerzają się możliwości leczenia. Współczesna okulistyka wykorzystuje m. in. farmakoterapię, laseroterapię, chirurgię zaćmy, metody korekcji wad refrakcji czy terapie chorób siatkówki. Pacjent może więc mieć dziś do dyspozycji więcej niż jedną ścieżkę postępowania.
Coraz częściej pierwszy sygnał, że ze wzrokiem dzieje się coś niepokojącego, pojawia się jeszcze przed wizytą u okulisty – podczas samokontroli w domu albo badania wykonanego w salonie optycznym. Takie działania nie zastępują diagnostyki lekarskiej, ale mogą skłonić pacjenta do wcześniejszej konsultacji.
Tu właśnie pojawia się kolejne wyzwanie. Większa liczba możliwości nie oznacza, że istnieje jedno najlepsze rozwiązanie dla wszystkich. Na wybór postępowania wpływają m. in. wiek, anatomia oka, rodzaj i wielkość wady, stan rogówki, siatkówki i nerwu wzrokowego, choroby współistniejące, styl życia oraz oczekiwania pacjenta. To, co sprawdziło się u znajomego albo zebrało dobre opinie w internecie, nie musi być właściwe dla kolejnej osoby.
Najnowocześniejsze rozwiązanie nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem dla konkretnego pacjenta.
W Optegra diagnostyka i kwalifikacja są traktowane jako kluczowe elementy całej ścieżki pacjenta. Nie chodzi jedynie o odpowiedź na pytanie, czy określoną procedurę można wykonać. Ważniejsze jest ustalenie, czy rzeczywiście ma ona medyczne uzasadnienie w danym przypadku.
– Rozwój technologii daje nam coraz więcej możliwości, ale odpowiedzialność medyczna polega również na tym, żeby wiedzieć, kiedy z danej możliwości nie korzystać. Nowoczesność nie oznacza wykonywania większej liczby procedur. Oznacza coraz lepsze dopasowanie decyzji do konkretnego pacjenta – mówi Agnieszka Szpara, prezes zarządu Optegra Polska.
Nowe technologie coraz częściej wspierają przy tym nie tylko sam zabieg. Rozwiązania cyfrowe i systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję mogą pomagać m.in. na etapach kwalifikacji czy monitorowania pacjentów. Optegra wykorzystuje takie narzędzia również w wybranych elementach opieki pooperacyjnej.
Technologia może porządkować dane, zwiększać precyzję niektórych procesów i wspierać opiekę. Nie zastępuje jednak indywidualnej oceny medycznej. Ostateczna decyzja nadal musi odnosić się do konkretnego człowieka – jego wyników badań, potrzeb i oczekiwań.
Pacjent ma obecnie coraz więcej możliwości leczenia, ale też coraz więcej informacji o tych możliwościach zdobywa sam. Wyzwaniem staje się więc nie tylko dostęp do nowoczesnej medycyny, ale również sposób podejmowania decyzji.
Kto dziś wpływa na decyzje pacjenta – i jaka jest w tym rola kliniki?
Jeszcze niedawno pytanie, co zrobić, kiedy pacjent przychodzi do lekarza z podejrzeniem choroby albo interpretacją objawów wygenerowaną wcześniej przez narzędzie AI, brzmiałoby futurystycznie. Dziś taka sytuacja przestaje zaskakiwać.
Przed pierwszą wizytą pacjent może przeczytać wiele artykułów, obejrzeć materiały w mediach społecznościowych, poznać historie innych osób, porównać technologie i kliniki, a na koniec poprosić sztuczną inteligencję o interpretację swoich objawów. Może dzięki temu przyjść dobrze przygotowany i zadawać trafne pytania. Może jednak także zbyt wcześnie uznać, że wie, jaka jest przyczyna problemu albo jaka metoda leczenia będzie dla niego najlepsza – jeszcze zanim wykonano badania.
Do gabinetu coraz częściej trafia więc pacjent nie tylko z wiedzą zdobytą samodzielnie, ale także z wynikiem wstępnej oceny wykonanej poza gabinetem i z bardzo konkretnym oczekiwaniem wobec dalszego postępowania. Może chcieć potwierdzenia wcześniejszego wyniku, kwalifikacji do określonej procedury albo odpowiedzi, czy rozwiązanie, o którym czytał lub o którym usłyszał, rzeczywiście jest dla niego właściwe. Rola lekarza coraz częściej polega więc także na konfrontowaniu tych oczekiwań z pełną diagnostyką, rzeczywistymi wskazaniami medycznymi i potrzebami konkretnego pacjenta.
Problemem nie jest więc już wyłącznie dostęp do wiedzy. Coraz większym wyzwaniem staje się ocena jej jakości, wiarygodności i znaczenia dla konkretnej sytuacji. Potwierdzają to dane z 2026 roku. Ponad jedna czwarta uczestników wspomnianego badania SW Research oceniała swoją umiejętność odróżnienia wiedzy naukowej od opinii jako słabą. Jednocześnie dla 40,1 proc. badanych ważnym kryterium wiarygodności informacji zdrowotnej było to, czy jej autorem jest specjalista z danej dziedziny.
Cyfrowa rewolucja ma jednak także drugą stronę: nie wszyscy uczestniczą w niej w takim samym stopniu. Dane OECD pokazują wyraźne różnice związane z wiekiem i poziomem wykształcenia. Nowoczesna opieka musi więc odpowiadać zarówno na potrzeby pacjenta, który sprawnie porusza się po cyfrowych źródłach wiedzy, jak i osoby, która potrzebuje przede wszystkim prostego, zrozumiałego wyjaśnienia.
Ten rozdźwięk widać również w korzystaniu z cyfrowych usług zdrowotnych. Według danych OECD w 2024 roku 22 proc. Polaków korzystało z internetu do umawiania wizyt lekarskich, przy średniej unijnej wynoszącej 40 proc. Szukanie wiedzy o zdrowiu online rozwija się więc szybciej niż część praktycznych sposobów korzystania z cyfrowego systemu opieki.
Od miejsca leczenia do przewodnika pacjenta
Jeśli coraz częściej problemem nie jest brak informacji, lecz brak kontekstu potrzebnego do ich właściwej oceny, zmienia się także rola kliniki. W tym kierunku swoją rolę definiuje Optegra. Klinika nie chce być jedynie miejscem diagnostyki czy wykonania określonego zabiegu, ale partnerem na całej ścieżce pacjenta: od pierwszych pytań dotyczących wzroku, przez diagnostykę i kwalifikację, po wybór rozwiązania, leczenie i dalszą opiekę. Nie chodzi przy tym o zastąpienie Google czy AI kolejnym źródłem gotowych odpowiedzi. Wartość eksperta polega na czymś innym: na uporządkowaniu informacji, pokazaniu możliwości i ich ograniczeń oraz odniesieniu ich do wyników badań konkretnego człowieka.
Zmienia się także relacja lekarz-pacjent. Specjalista wnosi wiedzę kliniczną, doświadczenie i dane z diagnostyki. Pacjent – swoje potrzeby, styl życia, obawy i oczekiwania. Dopiero połączenie obu perspektyw pozwala podjąć świadomą decyzję.
Im szybciej rozwija się medycyna, tym większego znaczenia nabierają rzeczy, które same w sobie nie są technologiczną innowacją: dobra rozmowa, wiarygodna informacja, właściwa kwalifikacja i zaufanie.
Być może największą zmianą w okulistyce najbliższych lat nie będzie więc kolejna technologia, lecz pacjent, który zanim przekroczy próg gabinetu, zdąży już poszukać odpowiedzi w Google, mediach społecznościowych i sztucznej inteligencji. W świecie, w którym informacji i możliwości leczenia jest coraz więcej, jednym z najważniejszych zadań nowoczesnej kliniki będzie pomóc mu je uporządkować – zrozumieć, którym informacjom warto zaufać i jakie rozwiązanie rzeczywiście ma sens w jego przypadku.
