Apel eksperta i organizacji pacjenckich. Pacjenci z PBC czekają na nowe leczenie

Apel eksperta i organizacji pacjenckich. Pacjenci z PBC czekają na nowe leczenie

Dodano: 
Prof. Jerzy Jaroszewicz
Prof. Jerzy Jaroszewicz Źródło: Wprost
Przewlekłe zmęczenie, które nie ustępuje po odpoczynku i uporczywy świąd skóry, mogą być objawami pierwotnego zapalenia dróg żółciowych (PBC). Prof. Jerzy Jaroszewicz podkreśla, że nowe terapie II linii mogą nie tylko hamować postęp choroby, ale także zmniejszać objawy, które mocno obciążają codzienne życie pacjentów. - Skuteczność I linii leczenia należy oceniać już po 6 miesiącach - mówi ekspert.

Świąd skóry kojarzymy najczęściej z problemem dermatologicznym, a zmęczenie – z przepracowaniem czy intensywnym trybem życia. Tymczasem oba objawy mogą towarzyszyć pierwotnemu zapaleniu dróg żółciowych (PBC) – rzadkiej, autoimmunizacyjnej chorobie wątroby, która dotyka głównie kobiety po 40. roku życia, choć bywa rozpoznawana również u mężczyzn.

– Jest to choroba trudna do wykrycia – podkreśla prof. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. PBC ma postępujący przebieg i nieleczona może prowadzić do marskości wątroby.

Zmęczenie i świąd skóry zamiast typowych objawów choroby wątroby

Jednym z największych problemów jest nietypowy obraz choroby. PBC nie musi od początku dawać objawów, które pacjent intuicyjnie wiązałby z wątrobą. – Świąd kojarzymy częściej z kwestiami dermatologicznymi. Zmęczenie zwykle zrzucamy na ciężką pracę, a tam się toczy choroba wątroby – mówi prof. Jaroszewicz.

Barbara Pepke, prezes Fundacji Gwiazda Nadziei, podkreśla, że właśnie te dwa objawy pacjenci zgłaszają szczególnie często. – Najczęściej podopieczni mówią o uporczywym zmęczeniu i uciążliwym świądzie skóry, takim, który czasami nie pozwala zasnąć. Są to objawy, które wykluczają z życia społecznego, z życia rodzinnego, wpędzają w fatalny stan psychiczny – mówi.

Dodatkowym obciążeniem jest długa droga do rozpoznania. Jak zaznacza Barbara Pepke, część pacjentów przez wiele miesięcy, a czasem lat nie wie, na co choruje.

To nie jest zmęczenie po ciężkim dniu

Prof. Jaroszewicz zwraca uwagę, że zmęczenie w PBC ma szczególny charakter. – Najprościej to zmęczenie opisać jako takie, które nie ustępuje pomimo odpoczynku – mówi. Pacjent może odczuwać je już od początku dnia. Nie pojawia się dopiero po kilku godzinach pracy czy wieczorem. Może utrudniać koncentrację i normalne funkcjonowanie, odbierając pacjentowi zdolność do pracy i wykonywania codziennych obowiązków. Do tego dochodzi świąd skóry, który pogarsza jakość snu i może jeszcze bardziej nasilać wyczerpanie. Jednak jak podkreślał ekspert podczas konferencji „Dzień Zdrowia Wprost”, zdarza się, że u części pacjentów występuje wyłącznie przewlekłe zmęczenie, u innych tylko świąd skóry, ponieważ objawy te mogą pojawiać się niezależnie od siebie. Natomiast wielu chorych doświadcza obu tych dolegliwości jednocześnie.

– To jest zmęczenie, które znacząco pogarsza jakość życia naszych pacjentów. Dlatego zwracamy uwagę, że leczymy nie tylko chorobę wątroby, nie tylko enzymy wątrobowe, ale leczymy też jakość życia pacjenta – podkreśla profesor.

Pierwsza linia leczenia nie wystarcza wszystkim pacjentom

Prof. Jaroszewicz podkreśla, że nowe terapie są przeznaczone dla chorych, którzy nie uzyskują wystarczającej odpowiedzi na leczenie pierwszej linii. – Elafibranor i seladelpar są to leki bardzo wyczekiwane dla naszych pacjentów, ponieważ na tę pierwszą linię leczenia nie odpowiada około 40 proc. chorych na PBC – mówi. W takiej sytuacji leczenie nie zapewnia pełnej kontroli objawów ani wystarczająco skutecznego zahamowania progresji choroby.

Profesor wskazuje na doświadczenia ze stosowaniem nowych terapii – m. in. w ramach dostępu ratunkowego i specjalnych programów dostępu do leczenia.

– U tych pacjentów widzimy bardzo dobre efekty. Uważam, że wprowadzenie tych leków do programu lekowego spowoduje przełom w zakresie leczenia PBC

– podkreśla.

Pacjenci boją się, że stracą leczenie

Prof. Jaroszewicz opisuje również doświadczenia pacjentów, którzy już otrzymują nowe terapie w jego ośrodku. – W tej chwili w naszym ośrodku jest to pięć osób, cztery kobiety i jeden mężczyzna. Jedyny lęk, jaki mają, to jest lęk, żeby tego leczenia im nie zabrać – mówi. Pacjenci oczekują przede wszystkim trwałego dostępu do terapii, które obecnie nie są dla nich refundowane w ramach programu lekowego.

Nowe terapie II linii leczenia PBC rekomendowane w nowych wytycznych klinicznych EASL

Prof. Jaroszewicz zwraca uwagę również na nowe wytyczne kliniczne Europejskiego Towarzystwa Badań nad Wątrobą (EASL). Dwa nowe leki zostały w nich wskazane jako możliwości leczenia drugiej linii w przypadku niewystarczającej odpowiedzi na kwas ursodeoksycholowy (UDCA).

Znaczenie ma także wcześniejsza ocena skuteczności leczenia I linii.

– Kiedyś czekaliśmy 12 miesięcy, teraz nie musimy czekać. Sześć miesięcy – jeśli widzimy niewystarczającą odpowiedź biochemiczną, włączamy II linię leczenia

– mówi ekspert.

Celem jest możliwie pełna odpowiedź na leczenie: poprawa parametrów biochemicznych, ustąpienie objawów oraz zahamowanie progresji choroby.

Chodzi także o to, żeby uniknąć przeszczepienia

PBC może postępować do zaawansowanej choroby wątroby. Barbara Pepke mówi, że wśród podopiecznych Fundacji Gwiazda Nadziei są również osoby, u których konieczne było przeszczepienie narządu. Pacjentki czas przed transplantacją opisują jako szczególnie trudny – związany z nasilonymi objawami, wyczerpaniem i długim oczekiwaniem na diagnozę.

Po przeszczepieniu konieczne jest dalsze leczenie i stała opieka. Prezeska Fundacji Gwiazda Nadziei zwraca uwagę także na zwiększone ryzyko infekcji oraz na to, że życie po transplantacji wymaga wielu ograniczeń. Dlatego – jak podkreśla prof. Jaroszewicz – znaczenie ma odpowiednio wczesne zahamowanie choroby. – Chcemy, żeby fosfataza alkaliczna (ALP) się normalizowała. Chcemy, żeby objawy ustępowały. Chcemy za wszelką cenę uchronić chorych przed przeszczepieniem wątroby – mówi.

Potrzebna jest wcześniejsza diagnostyka

Problemem jest ciągle zbyt późne rozpoznawanie choroby. Ekspert zwraca uwagę na znaczenie oznaczania aktywności fosfatazy alkalicznej (ALP) oraz odpowiednich autoprzeciwciał. Podkreśla też potrzebę zwiększania wiedzy o PBC wśród lekarzy, pacjentów i społeczeństwa. PBC może współistnieć z innymi chorobami autoimmunizacyjnymi. Dlatego lekarze opiekujący się takimi pacjentami powinni mieć świadomość, że choroby te mogą występować razem. – Czekamy na dostępność fosfatazy alkalicznej (ALP) w POZ (w ramach programu Moje Zdrowie – przyp. red.). Czekamy na większą wiedzę dotyczącą tej choroby u pacjentów, społeczeństwa, ale też u lekarzy – mówi prof. Jaroszewicz.

Pacjent nie powinien szukać leczenia po całej Polsce

Barbara Pepke zwraca uwagę na jeszcze jeden problem: pacjent po otrzymaniu diagnozy często nie wie, gdzie szukać dalszej pomocy. – Pacjent otrzymując diagnozę choroby, jest zagubiony. Brak jest wiedzy, gdzie ma się udać, jak ma się dostać do lekarza – mówi.

Fundacja Gwiazda Nadziei prowadzi infolinię i pomaga pacjentom odnaleźć odpowiednią placówkę, przyspieszyć diagnostykę i dotrzeć do leczenia. – Marzy nam się, żeby była większa dostępność leczenia drugiej linii PBC, żeby pacjent nie musiał szukać tego leczenia po całej Polsce, jeździć wiele kilometrów – podkreśla Barbara Pepke.

Dla prof. Jaroszewicza najważniejsze są dziś trzy rzeczy: wcześniejsze wykrywanie choroby, większa wiedza o PBC oraz realny dostęp do nowych terapii w programie lekowym. W PBC celem leczenia nie jest wyłącznie poprawienie wyników parametrów biochemicznych. Chodzi także o to, żeby ograniczyć wyniszczając zmęczenie i świąd skóry oraz poprawić codzienne funkcjonowanie pacjenta.

Czytaj też:
PBC latami może odbierać siły i niszczyć wątrobę . „Po pacjentkach często nie widać, że chorują”
Czytaj też:
Ból poparzenia jest łatwiejszy do zniesienia niż świąd