Choroby serca są w główną przyczyną zgonów Polsce. Polacy umierają na zawał serca, udar mózgu z powodu choroby niedokrwiennej serca. Jest kilka – medycznych – czynników ryzyka rozwoju tych schorzeń. To chociażby wysoki cholesterol, miażdżyca czy nadciśnienie tętnicze. Te schorzenia od dawna są otoczone wieloma szkodliwymi mitami, które czasami mogą utrudniać skuteczną profilaktykę.
W rozmowie z NewsMed o mitach mówił prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii PIM MSWiA, były prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Zawał to nie tylko wysoki cholesterol
Wysoki cholesterol odgrywa kluczową rolę w rozwoju miażdżycy, ale nie tylko on. Coraz więcej mówi się o tzw. lipoproteinie(a) – niezależnym czynniku ryzyka sercowo-naczyniowego. Wpływ na rozwój tej choroby ma też chociażby apolipoproteina B (ApoB).
– Musimy pamiętać o cholesterolu, ale jednocześnie umieć odpowiedzieć pacjentom, którzy mówią: „W rodzinie nikt nie ma wysokiego cholesterolu, a są zawały i udary”. Okazuje się, że rolę odgrywają inne zaburzenia gospodarki lipidowej. Dopiero od niedawna możemy oznaczać jeden z nich – wspomnianą lipoproteinę(a), w ramach programu Moje Zdrowie – mówi prof. Gil
Pacjenci często o tym nie wiedzą, dlatego trudno im zrozumieć, że zawał może wystąpić mimo prawidłowego cholesterolu – dodaje.
Kardiolog wyjaśnia, że poza zaburzeniami lipidowymi ważną rolę odgrywa proces zapalny, który nie zawsze uwidacznia się podwyższonymi parametrami ogólnoustrojowego stanu zapalnego, a jest odpowiedzialny za to, co dzieje się w obrębie blaszki miażdżycowej.
– Trzecim mechanizmem powstawania miażdżycy są procesy immunologiczne. Wszystkie te mechanizmy są powiązane: zaburzenia gospodarki lipidowej wiążą się ze stanem zapalnym, a jeśli ten występuje, to zmienia się też immunologia – wyjaśnia.
Nie można się bać statyn
Statyny to grupa leków pierwszego wyboru obniżających poziom „złego” cholesterolu (LDL) i trójglicerydów. Ich skuteczność jest udowodniona, jednak wciąż budzą opór wśród sporej grupy pacjentów.
– Wiele złego zrobiła błędna komunikacja na początku wprowadzania statyn. Przy pierwszych statynach nierzadko pojawiały się działania niepożądane – bóle mięśni, podwyższone poziomy kinazy kreatyninowej czy enzymów wątrobowych. Dziś występują one niezwykle rzadko, ponieważ z biegiem lat leki te zostały udoskonalone, powstały nowe generacje, a badania długoterminowe jednoznacznie potwierdziły ich skuteczność i bezpieczeństwo – mówi prof. Gil.
– Przez lata brakowało jednak edukacji – zarówno pacjentów, jak i lekarzy. W mediach i na forach internetowych powielano stare informacje, nieuwzględniające wyników nowych badań na dużych grupach pacjentów – dodaje.
Kiedyś samo słowo „statyna” wywoływało bunt – pacjent jeszcze tabletki nie wziął, a już mówił, że go mięśnie bolą, niejednokrotnie słyszałem, że „zmuszam do trucizny”.
Zaburzenia lipidowe dotyczą także najmłodszych
W ubiegłym roku w bilansie 6-latka pojawił się lipidogram. Badanie poziomu cholesterolu weszło do obowiązkowych badań bilansowych finansowanych przez NFZ. Zdaniem prof. Gila to bardzo dobre rozwiązanie, bo dzięki temu można wykryć chociażby rodzinną hipercholesterolemię.
– Choć wprowadzanie tego programu zajęło kilka lat, to jednak się udało. Dzięki temu możemy wcześniej identyfikować dzieci z rodzinnymi zaburzeniami lipidowymi i uczyć je zdrowych nawyków – mówi kardiolog.
– To inwestycja w przyszłość – młodzi ludzie, którzy od dziecka wiedzą, że mają podwyższone ryzyko, będą bardziej świadomi i odpowiedzialni za swoje zdrowie. Państwo powinno też monitorować wyniki badań, a także np. wpływać polityką cenową na wybory żywieniowe – obniżać podatki na zdrowe produkty, a podwyższać na te szkodliwe – dodaje.
Profilaktyka jest kluczowa, w tym także sen
Pojawiają się coraz lepsze leki i możliwości terapeutyczne, jednak wciąż kluczowe jest unikanie zagrożeń sercowych i minimalizowanie czynników ryzyka. Podstawowymi elementami profilaktyki są niezmiennie zdrowa dieta, aktywność fizyczna, niepalenie papierosów, zdrowy sen.
– Do niedawna nie zwracaliśmy uwagi na to, że np. deprywacja snu czy zaburzenia psychiczne depresyjno-lękowe przyspieszają procesy zapalne i miażdżycowe, skracając życie – mówi prof. Gil.
– Jeszcze 20-30 lat temu uważano, że to niemożliwe, bo jak nieprawidłowy sen czy stany depresyjne mogą wpływać na powstawanie blaszki miażdżycowej? Dziś wiemy, że organizm to system naczyń połączonych, a dobrostan psychiczny ma realny wpływ na odporność, jakość i długość życia – wyjaśnia.
Czytaj też:
Prof. Banach: Możemy uniknąć 30-40 tys. zgonów w PolsceCzytaj też:
6 największych mitów o cholesterolu. Czas je obalić
