Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Fundacja Carita pomaga pacjentom z wieloma chorobami hematologicznymi, ale przede wszystkim pacjentom ze szpiczakiem. W ostatnich latach możliwości leczenia tej choroby zmieniły się diametralnie, jednak dziś też eksperci mówią o kolejnych terapiach. Z punktu widzenia pacjentów -jakie są dziś największe potrzeby, jeśli chodzi o nowe terapie? Dużo mówi się o zwłaszcza o potrzeby w nawrocie choroby: to jeden z bardzo trudnych momentów?
Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita im. Wiesławy Adamiec: Ostatnio bardzo wiele zmieniło się w leczeniu szpiczaka, jeśli chodzi o dostęp do leczenia. Musimy o tym głośno mówić; pozytywnych zmian jest naprawdę wiele. Wiemy jednak, że jest to choroba nawrotowa, oporna. Bardzo ważne jest, żeby już w drugiej linii mieć takie zabezpieczenie, żeby remisja trwała długie miesiące.
Naprzeciw tym wyzwaniom wchodzą nowe terapie. Jest ich już dużo dostępnych, jednak pojawiają się kolejne, które są efektywne, znane nam także z badań klinicznych. Mieliśmy badania DREAMM-7, DREAMM-8, w których był stosowany nowy lek – belantamab. Efekty tego badania były znakomite: pacjenci zyskali po 36 miesięcy remisji. To bardzo długi okres w stosunku do terapii, którymi obecnie dysponujemy. Ten okres może dać nam czas do momentu, gdy pojawią się nowe terapie, choćby CAR-T.
Na te terapie czekamy – na belantamab, który jest połączony ze schematem z dwoma innymi lekami, w dwóch schematach, w zależności od potrzeb pacjenta. To bardzo ważne, bo zawsze powtarzam, że nie ma jednego szpiczaka. Są szpiczaki: każdy pacjent musi być leczony indywidualnie, terapia powinna być dobrana pod pacjenta.
Te terapie są tak efektywne, że wielu pacjentów może normalnie funkcjonować z chorobą?
Sam jestem tego przykładem. Od 15 lat jestem pacjentem, ale wróciłem do normalnego funkcjonowania, pracuję, płacę podatki. Tak właśnie chcemy: żeby pacjent dobrze funkcjonował – czasami nawet lepiej niż przed chorobą – aktywnie – zawodowo, sportowo. Nowe technologie dają nam te nowe możliwości. Pacjenci czują się dobrze, są to terapie na tyle efektywne i bezpieczne, że nie obciążają tak mocno organizmu, co powoduje, że mogą wracać do pracy, życia zawodowego.
Musimy mówić głośno: jeśli pacjent jest źle leczony, to jest obciążeniem – nie tylko dla siebie, ale też dla całej rodziny. Mówimy o jakości życia, żeby ta jakość była jak najlepsza w tej chorobie. Do tego zmierzamy.
Czytaj też:
Pocisk sterowany, który niszczy komórki szpiczaka. Hematolodzy o przełomie w nawrocie choroby
