Przedmiot edukacja zdrowotna został wprowadzony do szkół podstawowych i ponadpodstawowych w roku szkolnym 2025/26. Pierwotnie miał być obowiązkowy, jednak tak się nie stało. Uczniowie pełnoletni mogli zrezygnować z zajęć, w przypadku uczniów niepełnoletnich ich rodzice mogli zgłaszać dyrektorowi szkoły pisemną rezygnację.
Ministra edukacji żałuje
Ministra edukacji narodowej Barbara Nowacka w rozmowie z "Rzeczpospolitą" przyznała, że żałuje, że edukacja zdrowotna nie stała się obowiązkowa. „Ten przedmiot miał wejść jako obowiązkowy. Ale wtedy podjęłam taką decyzję z uwagi na toczącą się wokół szkoły awanturę. Nie była ona potrzebna" – powiedziała.
Dodała, że zamieszanie związane z tym przedmiotem było czysto polityczne, a przedmiot polityczny nie jest. „Podstawę programową przygotowywali lekarze, specjaliści, w tym konsultantka krajowa do spraw zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, pani doktor Anna Lewandowska. Także bardzo doświadczony seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. Przygotowywała je między innymi tablicowa nauczycielka Antonina Kopyt, w końcu ksiądz Arkadiusz Nowak, specjalista od przeciwdziałania uzależnieniom. To było bardzo szerokie, bardzo zróżnicowane grono ludzi, którzy rozumieją zarówno szkołę, jak i potrzeby zdrowia" – wyjaśniła.
Dobrze przygotowany przedmiot
Podkreśliła, że przedmiot został bardzo dobrze przygotowany i zawiera bardzo potrzebne rozwiązania. „Jak się młody człowiek nauczy, jak się dbać o podstawową higienę osobistą, jak dbać o zdrowie, dlaczego warto się szczepić, badać, dlaczego się nie należy bać lekarza, jak się zdrowo odżywiać, dlaczego trzeba się ruszać, jak dbać o każdy aspekt swojego zdrowia, jak nie ulegać uzależnieniom od alkoholu, smartfonów, jak pomóc innym w kryzysie psychicznym – to chyba będzie to tylko na plus” – powiedziała.
Dodała, że decyzja o tym, czy edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowa, ma zapaść pod koniec marca, „kiedy dyrektorzy szkół i nauczyciele przygotowują się do kolejnego roku”.
„Myślę jednak, że dziś już nie będzie wokół tego przedmiotu takich emocji, bo część rodziców już wie, że to zamieszanie było po prostu prawicową ściemą” – zaznaczyła.
Lekarze apelują
O to, aby edukacja zdrowotna była przedmiotem obowiązkowym, apeluje wiele środowisk, zwłaszcza medycznych. W styczniu swoje stanowisko przedstawiła Okręgowa Rada Lekarska w Warszawie, podkreślając, że "samorząd zawodowy lekarzy i lekarzy dentystów ma obowiązek wyrażać opinie w sprawach stanu zdrowotności społeczeństwa i polityki zdrowotnej państwa".
ORL zaznaczyła, że od lat podejmowane były próby w kierunku wprowadzenia obowiązkowego nauczania w szkole podstawowych zasad profilaktyki, promocji zdrowia i najważniejszych zasad działania systemu opieki zdrowotnej w Polsce, jednak w ubiegłym roku tak się nie stało.
Dlatego samorząd zaapelował o „bezzwłoczne przystąpienie do prac nad podstawą programową, tak aby wprowadzono obowiązkowe nauczanie w zakresie edukacji zdrowotnej od najbliższego roku szkolnego”.
Ilu uczniów przystąpiło?
Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej z listopada wynika, że w roku szkolnym 2025/2026 w zajęciach edukacji zdrowotnej uczestniczy około 30 proc. uprawnionych uczniów, czyli ponad 920 tys. osób.
Dane z prawie 100 proc. szkół pokazują, że najwięcej uczestników jest w szkołach podstawowych – 804 539 uczniów (40,36 proc. uprawnionych). W liceach ogólnokształcących udział wzięło 55 003 uczniów (10,08 proc.), w technikach 30 729 (7,78 proc.), w branżowych szkołach I stopnia 27 457 (14,40 proc.), a w szkołach artystycznych 3 083 (18,33 proc.).
Czytaj też:
Edukacja zdrowotna: czy warto zapisać dziecko? Sprawdziliśmy, co jest w programieCzytaj też:
Edukacja zdrowotna. Duchowni protestują przeciwko demoralizowaniu dzieci. Ministerstwo odpowiada
