To był jeden z najmocniejszych momentów panelu „Profilaktyka i diagnostyka 2026: Wyprzedzić chorobę” podczas Dnia Zdrowia z Wprost.
– Trawestując znane powiedzenie z kampanii Billa Clintona: edukacja, głupcze! To jest najważniejsze – mówiła Katarzyna Piekarska.
Nie owijała w bawełnę. Bez edukacji zdrowotnej – tej prawdziwej, praktycznej – profilaktyka po prostu nie działa. Dlatego tak ważne, zdaniem posłanki, jest wprowadzenie obowiązkowej edukacji zdrowotnej w szkołach.
– To bardzo ważne, żeby dzieci uczyły się o swoim zdrowiu, że szczepienia są ważne, że pójście na badania jest ważne – podkreślała.
Nie chodzi tylko o teorię z podręczników. Chodzi o codzienne decyzje: czy się zaszczepić, czy zrobić badanie, czy uwierzyć lekarzowi – czy wpisowi z internetu.
Profilaktyka się opłaca. Dosłownie
Piekarska zwróciła uwagę na coś, o czym wciąż mówi się za rzadko – pieniądze.
– Koszty leczenia w przypadku nowotworu, kiedy on jest wykryty bardzo wcześnie, są po prostu mniejsze niż wtedy, kiedy człowiek pójdzie do lekarza późno – zaznaczyła. – To się państwu opłaca.
Wczesna diagnostyka to nie tylko większa szansa na wyleczenie. To także mniejsze obciążenie dla całego systemu.
„To jest po prostu przerażające”
Największe emocje wywołał jednak temat dezinformacji. Piekarska opowiedziała o własnym doświadczeniu. Kiedy mówiła publicznie, że idzie na mammografię, zaczęły pojawiać się komentarze:
– "Kobieto, gdzie ty idziesz? Przecież ten rak ci się rozsieje po całym organizmie, bo jak się naciska, to się rozchodzi".
– To jest po prostu przerażające – dodała posłanka.
Problem nie jest tam, gdzie myślimy
Co szczególnie niepokojące – takie opinie nie pochodzą wyłącznie od osób wykluczonych czy pozbawionych dostępu do wiedzy.
– Straszne jest to, że potrafimy bardziej zaufać komuś, kto nawet nie ukrywa, że nie jest lekarzem, niż człowiekowi, który ukończył medycynę, zrobił specjalizację i śledzi wszystko, co się dzieje – mówiła.
To właśnie tu – jej zdaniem – leży jeden z największych problemów współczesnej profilaktyki.
Fake newsy, które kosztują życie
To nie jest tylko kwestia opinii w internecie. – Ludzie przez to umierają – podkreśliła posłanka. – Bo ktoś nie pójdzie do lekarza, bo ktoś zrezygnuje z konwencjonalnej terapii, którą gdyby zastosował, to by żył.
Dezinformacja przekłada się na konkretne decyzje. A te – na zdrowie i życie.
Wszystko zaczyna się od wiedzy
Wniosek z jej wystąpienia był prosty i trudno z nim polemizować.
– To wszystko zaczyna się od edukacji – podsumowała.
Nawet najlepszy system, programy badań i dostęp do lekarzy nie wystarczą, jeśli pacjent nie wie, dlaczego ma z nich korzystać. I – jeśli bardziej ufa internetowym mitom niż medycynie.
Czytaj też:
Profilaktyka ratuje życie, ale Polacy wciąż z niej nie korzystają. „Fake newsy zabijają”
