Polacy żyją o kilka lat krócej niż mieszkańcy Europy Zachodniej, umierają przedwcześnie, głównie z powodu chorób sercowo-naczyniowych: miażdżycy, zawału serca, udaru mózgu, powikłań cukrzycy i choroby otyłościowej, która prowadzi do ponad 200 chorób, w tym przede wszystkim sercowo-naczyniowych – mówili eksperci na debacie na temat chorób cywilizacyjnych podczas „Dnia Zdrowia Wprost i NewsMed”. Zgodzili się z tym, że najważniejsza jest szeroko pojęta profilaktyka, w którą trzeba zainwestować.
Jak skuteczniej wprowadzać profilaktykę
O profilaktyce dużo się mówi, jednak wciąż zbyt mało osób bierze udział w programach badań przesiewowych i profilaktycznych, jak kolonoskopia, mammografia, cytologia (testy HPV), programie „Moje Zdrowie” czy wcześniej Profilaktyka 40 Plus.
– Uważam, że 2025 rok pod tym względem był momentem zwrotnym. Od wielu lat mówiliśmy o profilaktyce, a w tym roku wiele rzeczy się zadziało. W 2025 roku wydaliśmy z budżetu NFZ ponad 2 mld zł na profilaktykę, te pieniądze zostały przeznaczone nie tylko na programy profilaktyczne w onkologii, ale też na program Moje Zdrowie, który już jest bardzo dużym sukcesem, choć oczywiście trzeba go rozwijać. Prawie 700 mln zł do końca października 2025 przeznaczyliśmy na szczepienia, zwiększyliśmy do nich dostępność, obecnie jest możliwe ich wykonywanie w aptekach. Od słów o ważności profilaktyki przechodzimy do czynów – mówił Marek Augustyn, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Zaznaczył jednak, że każdy powinien mieć świadomość odpowiedzialności za swoje zdrowie, być managerem własnego zdrowia. – Co roku 5 mln pracowników jest badanych w ramach medycyny pracy. Warto wizyty u lekarzy medycyny pracy wykorzystać na edukację i zachęcanie do badań profilaktycznych. W 2026 roku musimy kontynuować to, co robiliśmy, tylko szerzej, mocniej i z przekonaniem, że to ma sens – przekonywał prezes Augustyn.
Czytaj też:
Wiemy, w co będzie inwestować NFZ w 2026. Wiceprezes zdradza plany
Profilaktykę trzeba wesprzeć finansowo
Również prof. Marek Gierlotka zgadzał się, że profilaktyka jest najważniejsza, żeby opanować epidemię przedwczesnych zgonów. Jego zdaniem, poza (niezbędną!) edukacją zdrowotną, konieczne jest też większe wykorzystywanie elementów finansowych.
– Dobrze radzimy sobie w „medycynie naprawczej” ale to się udało dzięki wsparciu finansowemu, które powodowało, że mogliśmy się odpowiednio rozwinąć w kardiologii. Nie jestem politykiem i mogę nawet powiedzieć coś kontrowersyjnie, jak to zrobić. Program „Moje Zdrowie” jest świetnym programem, jednak niezależnie od tego, ile włożymy w edukację, to dojdziemy maksymalnie do poziomu 30-40 proc. zgłaszalności, gdyż zawsze będą osoby, które nie będą chciały skorzystać z profilaktyki. Dlatego warto posiłkować się rozwiązaniami finansowymi. Dziś wszyscy pacjenci z zawałem serca mogą być bardzo dobrze leczeni, bo kiedyś NFZ zaproponował taki produkt kontraktowy, że świadczeniodawcom zaczęło się opłacać leczyć zawał. Zachęty muszą być pozytywne: możemy zaoferować świadczeniodawcom takie produkty w zakresie profilaktyki, które sprawią, że oni sami będą poszukiwać pacjentów i przekonywać ich do wykonywania badań – mówił prof. Marek Gierlotka.
Zaznaczył też, że bardzo skuteczne byłoby obniżenie składki zdrowotnej dla osób, które realizują programy i badania profilaktyczne. – Jestem przekonany, że to jedyny sposób, by dojść na wet do 80-90 proc. osób korzystających z profilaktyki – dodawał prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii WUM podkreślił, że ogromnie ważna jest konsekwentna polityka państwa w stosunku do czynników ryzyka. – Bardzo mało mówi się o tak powszechnych czynnikach ryzyka jak palenie papierosów i picie alkoholu. Pali 30 proc. Polaków, a skala alkoholizmu jest ogromna. Każdy lekarz pracujący w szpitalu powie, że 1/3-1/4 pacjentów trafiaj do szpitala dlatego, że pije alkohol ostro lub przewlekle. Państwo jest na te problemy ślepe, nie zakazuje reklam alkoholu, a wręcz czerpie z tego zyski. To musi się zmienić – mówił prof. Czupryniak.
Piramida: otyłość, cukrzyca, choroby serca
Gorącą dyskusję wywołał problem otyłości, na którą już dziś choruje nawet 9 mln Polaków, a która prowadzi do ponad 200 powikłań chorobowych, w tym cukrzycy, chorób sercowo-naczyniowych i przedwczesnych zgonów. Eksperci podkreślali, że bardzo ważna jest zarówno profilaktyka otyłości, jak jej skuteczne diagnozowanie i leczenie.
– Naszym najważniejszym priorytetem na dziś jest wyznaczenie ścieżki diagnozy i leczenia pacjenta z otyłością. Pacjenci z cukrzycą, z chorobami sercowo-naczyniowymi mają szansę trafić do opieki koordynowanej. Pacjent chorujący na otyłość, który nie ma problemów sercowo-naczyniowych i diabetologicznych, jest pozostawiony w próżni. Marzą mi się takie rozwiązania, żeby każdy lekarz wiedział, gdzie pokierować pacjenta chorującego na nadwagę i otyłość – mówiła prof. Alina Kuryłowicz, sekretarz Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
O konieczności takiej ścieżki mówiła też Marzanna Bieńkowska, zastępca dyrektora Departamentu Współpracy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.
– Bardzo ważna dla pacjenta jest opieka skoordynowana. W POZ powinna być możliwość edukacji zdrowotnej, także dietetycznej, a także opieki psychologicznej. Pacjent powinien mieć możliwość porozmawiać z dietetykiem, psychologiem, mieć możliwość kompleksowej diagnostyki– mówiła Marzanna Bieńkowska.
Eksperci podkreślali, że w przypadku osób chorujących na otyłość, ważna jest też możliwość stosowania leków na chorobę otyłościową, zwłaszcza że powodują one zmniejszenie ryzyka powikłań, rozwoju cukrzycy, powikłań sercowo-naczyniowych.
– Każdy, kto zajmuje się otyłością wie, że mówienie osobie otyłej, żeby mniej jadła i więcej się ruszała, jest obraźliwe, bo ona to doskonale wie. To jest choroba, a wyniki stosowania leków, takich jak analogi GLP-1 i podwójne analogi (GLP-1 i GIP) są spektakularne. Mamy dane pokazujące, że analogi GLP-1 redukują masę ciała, w przypadku semaglutydu mamy już jednoznaczne dane, że zmniejsza on liczbę zawałów również bez związku z redukcją masy ciała. Tirzepatyd (podwójny analog GLP-1 i GIP) też ma takie dane z wyników badań klinicznych – mówił prof. Czurpyniak,
zaznaczając, że te leki powinny być stosowane zarówno w leczeniu cukrzycy typu 2 (obecnie nie są refundowane w tym wskazaniu) jak otyłości. – Odmawianie tych leków pacjentom to tak, jak odmawianie statyn osobom po zawale. Korzyści jednoznaczne. Jak ktoś zmniejszy masę ciała o 10-20 kg, to zmienia mu się życie na każdym poziomie: osobistym, zawodowym emocjonalnym, psychicznym, fizycznym – dodawał prof. Czupryniak. – Długofalowe efekty stosowania tych leków są jak najbardziej korzystne, my je przepisujemy, bo wierzymy i mamy dowody na to, że są to leki ratujące życie – zaznaczała prof. Kuryłowicz.
Również prof. Marek Gierlotka zaznaczał, że bardzo ważne jest stosowanie nowoczesnych terapii na wczesnym etapie, zgodnie z zaleceniami Europejskiego Towarzystwa Diabetologicznego (ESC) i Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego (PTK).
– Zawsze staramy się leczyć zgodnie z wytycznymi ESC, PTK, jednak nie korzystamy jeszcze w pełni z tych możliwości leczenia, gdyż wiemy, że nasi pacjenci nie są w stanie pozwolić sobie finansowo. Stąd nasza presja na to, żeby nowoczesne terapie były refundowane – mówił prof. Marek Gierlotka.
Zaznaczył, że obecnie priorytetem powinna być refundacja terapii mających udowodnioną skuteczność w profilaktyce. – Mamy dowody, że zastosowanie nowoczesnych leków leczących otyłość, zmniejsza ryzyko sercowo-naczyniowe; podobnie zastosowanie nowoczesnych leków przeciwcholesterolowych zmniejsza ryzyko sercowo-naczyniowe. Nasza presja będzie szła w tym kierunku, żeby nie czekać 5-10 lat, by móc to leczenie zastosować – dodawał.
Opinie AOTMiT nie zawsze pozytywne
Joanna Parkitna, dyrektor Wydziału Oceny Technologii Medycznych, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, tłumaczyła, że nie zawsze opinie AOTMiT dotyczące leków są pozytywne, mimo pozytywnych opinii ekspertów i badań klinicznych.
– Na nowe technologie musimy patrzeć z punktu widzenia badań klinicznych, ale też łatwości przekraczania zaleceń. Wysoki poziom niepewności dotyczącej finansowania leków, zróżnicowanie populacji, możliwość przyjmowania leków poza wskazaniami może skutkować wydaniem negatywnej opinii AOTMiT lub warunkowo pozytywnej. Nie jest to wynikiem braku otwartości na innowacje tylko racjonalnym podejściem instytucji, która jest odpowiedzialna za równy dostęp wszystkich pacjentów do leczenia – mówiła dyrektor Parkitna.
Zapowiedziała, że jednym z priorytetów AOTMiT na 2026 będzie współpraca z pacjentami, by rozumieli podejmowane przez AOTMiT decyzje. – Mierzymy się z krytyką klinicystów za warunkową rekomendację, mamy też świadomość, że część z tych leków ma bardzo dobre wskazania, musimy jednak brać pod uwagę to, żeby wszyscy pacjenci mieli możliwość dostępu do potrzebnych im leków. Choroby cywilizacyjne są ogromnym wyzwaniem – mówiła Joanna Parkitna.
Priorytety na 2026 rok
Eksperci mówili też o priorytetach na 2026 rok. Za najważniejszy uznali inwestycje w profilaktykę.
– Powinniśmy posługiwać się danymi ekonomicznymi. Jeśli widzimy, że w Australii dzięki szczepieniom przeciw HPV praktycznie nie ma już zachorowań na raka szyjki macicy, to pokazuje, że warto inwestować w szczepienia, bo koszty leczenia nowotworu są znacznie wyższe. Ekonomiści powinni przekonać polityków, że warto inwestować w profilaktykę. Zyskuje na tym państwo, ale też społeczeństwo, relacje rodzinne – mówił wiceprezes Augustyn. Zapowiedział też, że jesienią NFZ i Ministerstwo Zdrowia rozpoczną szeroko zakrojoną kampanię dotyczącą zapobiegania otyłości.
– Wiele rzeczy jest ważnych w kardiologii, na pewno edukacja i profilaktyka: chcemy mówić jednym głosem z neurologami, pediatrami, diabetologami: jak podejść najbardziej skutecznie do prewencji. Druga rzecz to refundacja skutecznych leków w prewencji – mówił prof. Marek Gierlotka.
– Dla nas priorytetem na ten rok jest stworzenie ścieżki pacjenta chorującego na otyłość, żeby każdy lekarz wiedział, gdzie pokierować pacjenta, żeby przestało to być leczenie partyzanckie, z doskoku – mówiła prof. Alina Kuryłowicz.
– Profilaktyka to działania długofalowe, a na 2026 rok bardzo nam zależy na rozszerzeniu refundacji nowoczesnych leków w przypadku otyłości i cukrzycy. O tym będziemy mówili dużo w tym roku – zaznaczał prof. Czupyniak.
Marzanna Bieńkowska podkreślała konieczność edukacji od najmłodszych lat, ale też edukacja pacjentów. – Pracujemy nad ustawą popularnie nazywaną „lex szarlatan”, ponieważ pacjenci szukają różnych metod leczenia: czasem lekarz mówi, że pacjent musi przyjmować leki przez całe życie. A są też osoby, które powiedzą: „Weźmiesz to i schudniesz w miesiąc” – zaznaczała Marzanna Bieńkowska.
– Dla nas niezwykle ważna jest współpraca z pacjentami: to dla nich wykonujemy naszą pracę. Chcielibyśmy, żeby oceny Agencji były ocenami zrozumiałymi dla każdego, żeby dostępność do leków dla pacjentów była równa, niezależnie od schorzenia, jakie ma pacjent – dodawała Joanna Parkitna.
W debacie „Przełomy 2025, wyzwania 2026: diagnostyka, leczenie, organizacja – profilaktyka i choroby cywilizacyjne” podczas „Dnia Zdrowia Wprost i NewsMed – Zdrowie i system ochrony zdrowia w punkcie zwrotnym” udział wzięli: Marek Augustyn, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia; Marzanna Bieńkowska, zastępca dyrektora Departamentu Współpracy Biura Rzecznika Praw Pacjenta; prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego; prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, dyrektor Instytutu Nauk Medycznych Uniwersytetu Opolskiego, kierownik Kliniki Kardiologii INM i Oddziału Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu; prof. Alina Kuryłowicz, sekretarz Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, Poradnia Leczenia Otyłości Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Profesora Orłowskiego w Warszawie; Joanna Parkitna, dyrektor Wydziału Oceny Technologii Medycznych, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji
Czytaj też:
Prof. Czupryniak: Cukrzyca już nie musi skracać życia. Są jednak warunki
