Prezes Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder nie ma wątpliwości, gdzie leży główna przyczyna niskiej zgłaszalności na badania profilaktyczne. – Problem tkwi w mentalności zarówno decydentów, jak i każdego obywatela oraz w braku ciągłości realizacji strategii – podkreślił. Jak zaznaczył, nawet najlepsze programy nie przynoszą efektów, jeśli są przerywane w połowie.
– Narodowe strategie są wdrażane, a potem zaniechane. I nie ma efektu – dodał.
Zaproszenia, które działały, zostały zatrzymane
Jednym z przykładów niespójnych działań były personalizowane zaproszenia na badania przesiewowe.
– W latach 2005–2015 wysyłaliśmy zaproszenia do konkretnych osób, docieraliśmy do małych miejscowości. I to działało – przypomniał.
Program jednak przerwano. – Powiedziano, że nie można tego robić przez przepisy. Tymczasem cały świat dawno sobie z tym poradził – zaznaczył dr Janusz Meder. Jego zdaniem bez indywidualnego zaproszenia trudno mówić o skutecznym screeningu.
– Trudno wyobrazić sobie badania przesiewowe bez personalizacji – dodał.
Edukacja zdrowotna: spóźniona o dekady
Dr Janusz Meder zwrócił uwagę na ogromne znaczenie edukacji – szczególnie tej prowadzonej od najmłodszych lat. – Czekałem na to 40 lat, żeby w szkołach pojawiła się obowiązkowa edukacja zdrowotna – powiedział.
Jednocześnie wskazał, że wciąż istnieją tematy tabu. – Wykluczono kwestie związane ze sferą intymną, a przecież wiele nowotworów jest z nią związanych – podkreślił. Brak rzetelnej edukacji – jego zdaniem – prowadzi do dezinformacji.
– Młodzież i tak ma dostęp do wiedzy, tylko często jest ona wypaczona – dodał.
Sprawdzone kampanie, których nie wykorzystano
Ekspert przywołał konkretne przykłady działań, które przynosiły wymierne efekty. Program „Mam haka na raka” oraz inicjatywa „Zdrowa gmina” realnie zwiększyły zgłaszalność na badania. – Dzięki tym kampaniom ćwierć miliona kobiet więcej wykonało mammografię i cytologię – podkreślił dr Janusz Meder.
Kluczem – jak zaznaczył – było oddanie inicjatywy ludziom. – Jeśli da się młodzieży narzędzia i wiedzę, oni naprawdę wiedzą, jak działać – mówił.
Ważna była też współpraca lokalna. – Wójt, szkoła, lekarz, ksiądz, koła gospodyń wiejskich – razem potrafią stworzyć skuteczny system zachęcania do badań – dodał.
Dlaczego dobre rozwiązania znikają?
Prezes Polskiej Unii Onkologii nie krył rozczarowania brakiem kontynuacji skutecznych programów. – Pytam: dlaczego decydenci tego nie podjęli? Dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu – powiedział. Jego zdaniem problemem nie jest brak pomysłów, ale brak determinacji we wdrażaniu.
Profilaktyka to inwestycja – wciąż za mała
Ekspert zwrócił też uwagę na finansowanie systemu ochrony zdrowia. – Na całym świecie za mało wydaje się na profilaktykę. U nas szczególnie – zaznaczył. Jednocześnie wskazał kierunek zmian.
– W przyszłości połowa środków powinna iść na zarządzanie zdrowiem, a połowa na leczenie chorób
– powiedział.
„Nie narzekajmy – wykorzystajmy to, co już mamy”
Mimo krytycznej oceny systemu, Meder podkreślił, że Polska ma dziś solidne podstawy do zmian. – Mamy wypracowany potencjał organizacyjny i logistyczny. Teraz trzeba go umiejętnie wykorzystać – zaznaczył.
Warunek? Lepsze zarządzanie i mierzenie efektów. – Musimy wiedzieć, co robimy i na co wydajemy pieniądze – podsumował.
Czytaj też:
Żyjemy w bańce profilaktyki. Pacjenci wciąż nie wiedzą, że badania ratują życieCzytaj też:
Polskie serca biją na alarm. Prof. Banach mówi wprost
