„Pacjent może nie doczekać badania”. Tak kolejki uderzają w chorych z objawami

„Pacjent może nie doczekać badania”. Tak kolejki uderzają w chorych z objawami

Dodano: 
Kolonoskopia
Kolonoskopia Źródło: Shutterstock / Inside Creative House
Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska, ostrzega, że pacjent z objawami raka jelita grubego może nie doczekać badania, jeśli diagnostyka będzie tak odległa. Po zmianach w rozliczaniu badań przez NFZ część placówek ogranicza zapisy, a kolejki do kolonoskopii w niektórych miejscach liczy się już nie w miesiącach, lecz w latach.

Dostępność kolonoskopii w Polsce wyraźnie się pogorszyła – alarmują organizacje pacjenckie. Coraz więcej osób z niepokojącymi objawami otrzymuje terminy badań dopiero za kilka, kilkanaście miesięcy, za dwa lata, a nawet – późniejsze.

– Zdecydowanie dłużej czeka się dziś na kolonoskopię

– mówi Iga Rawicka, prezes Fundacji EuropaColon Polska. – 

Jeszcze przed zmianami wprowadzanymi przez NFZ pacjenci czekali trzy–cztery miesiące, czasem pół roku. Dziś mamy skierowania na luty 2027 roku lub nawet na sierpień przyszłego roku. Są przychodnie, gdzie pacjenci słyszą o pierwszym wolnym terminie np. w 2028 roku.

Jak podkreśla Iga Rawicka, problem dotyczy przede wszystkim pacjentów objawowych, czyli osób, u których istnieje realne zagrożenie rozwijającego się nowotworu lub innych poważnych chorób jelit.

Nowe limity NFZ. Placówki wprowadzają ograniczenia

Sytuację pogarszają zmiany wprowadzone przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Od 1 kwietnia obowiązuje zarządzenie Prezesa NFZ zmieniające sposób rozliczania badań diagnostycznych wykonywanych ponad limit zapisany w kontrakcie. W praktyce oznacza to, że szpitale i pracownie endoskopowe nie otrzymają już pełnego finansowania za nadwykonania. Za kolonoskopię i gastroskopię wykonane ponad limit NFZ zapłaci obecnie jedynie 60 proc. stawki!

Zdaniem ekspertów wiele placówek zaczęło więc ograniczać liczbę wykonywanych badań lub ostrożniej planować zapisy pacjentów.

– Dlatego widzimy dziś coraz dłuższe kolejki i sytuacje, w których pacjenci słyszą: proszę dzwonić i pytać na bieżąco, bo terminy cały czas się zmieniają

– mówi Iga Rawicka.

„Pacjent może nie doczekać badania”

Ekspertka zwraca uwagę, że przy raku jelita grubego czas odgrywa kluczową rolę. Objawy pojawiają się zwykle późno, często dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana.

– Jeśli pacjent nie zostanie szybko zdiagnozowany, to tak naprawdę mamy sytuację zagrożenia jego zdrowia i życia. Być może pacjent nie doczeka już tej kolonoskopii, w zależności od tego, na jakim etapie rozwoju jest choroba

– podkreśla Iga Rawicka. Jak dodaje, ponad 60 proc. przypadków raka jelita grubego w Polsce rozpoznawanych jest dopiero w zaawansowanym stadium.

– Jeśli objawy już się pojawiają, to bardzo często oznacza to trzeci albo czwarty stopień zaawansowania choroby. Wtedy takiego pacjenta leczymy już raczej bez intencji wyleczenia, tylko staramy się jego życie jak najbardziej wydłużyć – mówi.

Rak wykryty wcześnie kosztuje wielokrotnie mniej

Kolonoskopia jest jednym z najskuteczniejszych badań profilaktycznych w onkologii. Pozwala nie tylko wykryć raka wcześnie, ale także usunąć polipy, które mogą dopiero przekształcić się w nowotwór.

– To właściwie jedyny nowotwór układu pokarmowego, któremu naprawdę można zapobiec, bo wykonując kolonoskopię, usuwamy przyczynę raka, jeśli już się pojawia

– podkreśla prezes EuropaColon Polska.

Opóźniona diagnostyka oznacza jednak nie tylko większe ryzyko dla pacjenta, ale także ogromne koszty dla systemu ochrony zdrowia. – Według europejskich wyliczeń leczenie raka jelita grubego wykrytego w pierwszym stadium to około 4 tysiące euro. W czwartym stadium to już około 40 tysięcy euro – zaznacza Iga Rawicka. – Dziś mamy nawet pięć linii leczenia raka jelita grubego. Możemy długo leczyć pacjenta, ale często już bez szansy na całkowite wyleczenie.

Coraz więcej młodych chorych

Szczególnie niepokojący jest wzrost liczby zachorowań u młodszych pacjentów. – Coraz częściej diagnozujemy raka jelita grubego u osób poniżej 50. roku życia. Mamy pacjentów w wieku 45, 40, a nawet 30, 28 lat i jeszcze młodszych – mówi Iga Rawicka.

Program badań przesiewowych obejmuje obecnie osoby między 50. a 65. rokiem życia, a także młodszych pacjentów między 40. a 50. z obciążeniem rodzinnym lub zespołami genetycznymi, np. zespołem Lyncha. Problem polega jednak na tym, że wiele młodych osób nie kwalifikuje się do programu przesiewowego, a objawy bywają bagatelizowane. Tacy pacjenci często słyszą, zwłaszcza od lekarzy POZ, że są „za młodzi na raka”.

Wykonuje je tylko 10 proc. uprawnionych

Choć kolonoskopia jest dostępna bezpłatnie w ramach programu przesiewowego, korzysta z niej bardzo niewielu Polaków. – Kolonoskopię wykonuje około 10 proc. uprawnionych pacjentów. Tymczasem mamy w Polsce około 8 milionów osób między 50. a 65. rokiem życia, które mogą wykonać badanie – podkreśla ekspertka. Dla porównania: w Europie celem jest objęcie badaniami 60–70 proc. populacji, w Stanach Zjednoczonych nawet 80 proc. – Gdybyśmy osiągnęli choć 30 proc., sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. – ocenia Rawicka.

Pogarsza się także jakość

Problemem jest nie tylko dostępność, ale również jakość wykonywanych kolonoskopii. Jak przypomina prezes Fundacji EuropaColon Polska, Polska jeszcze niedawno była jednym z europejskich liderów pod względem jakości wykonywanych badań dzięki systemowi certyfikacji. – Wcześniej kolonoskopia niemal w 100 proc. dawała gwarancję, że żaden polip nie został pominięty. Dziś wykonują ją osoby mające uprawnienia, ale często bez tej wcześniejszej certyfikacji – mówi. Jej zdaniem może to oznaczać większe ryzyko przeoczenia zmian przednowotworowych. – Pacjent jest przekonany, że wszystko jest w porządku, a po ośmiu–dziesięciu latach rozwija się rak z nieusuniętego polipa – ostrzega.

Kolejki wydłużają się też do gastroskopii

Ekspertka zwraca uwagę, że podobny problem dotyczy również gastroskopii. – Wydłużają się terminy także do tego badania endoskopowego, a tutaj mamy ryzyko rozwoju raka żołądka – mówi.

Podczas gastroskopii standardowo pobierane są wycinki do badania m. in. pod kątem zakażenia Helicobacter pylori, który zwiększa ryzyko raka żołądka.

„Musimy sami zadbać o profilaktykę”

Zdaniem Igi Rawickiej konieczne są zarówno zmiany systemowe, jak i większa świadomość społeczna. – Musimy sami wziąć odpowiedzialność za swoje zdrowie. Mamy dostęp do badań i trzeba z nich korzystać – podkreśla. Ekspertka przypomina, że rak jelita grubego przez długi czas może nie dawać żadnych objawów, dlatego regularna profilaktyka pozostaje najskuteczniejszą formą ochrony.

Warto pamiętać o teście FIT

Jedną z najprostszych metod wczesnego wykrywania raka jelita grubego jest test FIT, czyli badanie na krew utajoną w kale. W ramach programu „Moje Zdrowie” mogą z niego korzystać osoby już po 20. roku życia – obecnie raz na 5 lat.

Badanie jest proste, nieinwazyjne i można wykonać je samodzielnie. Test pozwala wykryć śladowe ilości krwi niewidoczne gołym okiem, które mogą być jednym z pierwszych sygnałów zmian w jelicie grubym.

Lekarze podkreślają jednak, że dodatni wynik nie oznacza od razu raka. Jest natomiast sygnałem, że trzeba pogłębić diagnostykę – wykonać kolonoskopię.

Czytaj też:
Sprawdziliśmy terminy kolonoskopii. W jednej z placówek najbliższy termin to maj 2028
Czytaj też:
Lekarze pierwszego kontaktu mówią: Pan jest za młody na raka
Czytaj też:
Profilaktyka ratuje życie, ale Polacy wciąż z niej nie korzystają. „Fake newsy zabijają”