Otyłość to choroba, nie „brak silnej woli”. Ewa Godlewska: pacjent potrzebuje leczenia, nie oceny

Otyłość to choroba, nie „brak silnej woli”. Ewa Godlewska: pacjent potrzebuje leczenia, nie oceny

Dodano: 
Ewa Godlewska
Ewa Godlewska Źródło: Wprost
Otyłość nadal zbyt często bywa oceniana jak efekt lenistwa, zaniedbania albo braku silnej woli. – Chorzy w Polsce są stygmatyzowani i niedostrzegani. Muszą apelować o szacunek, godność i dostęp do leczenia – mówi Ewa Godlewska, prezeska Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości.

Otyłość jest chorobą przewlekłą, która wymaga diagnostyki, leczenia i długofalowego wsparcia. Mimo to wciąż bywa sprowadzana do prostych ocen: „za dużo je”, „za mało się rusza”, „nie ma silnej woli”. Dla pacjentów oznacza to nie tylko brak zrozumienia, ale także stygmatyzację, wstyd i opóźnienie leczenia.

Ewa Godlewska, prezeska zarządu Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości, podkreśla, że najważniejsze jest dziś jedno: zobaczyć w osobie chorej pacjenta, a nie kogoś, kogo można oceniać.

– Chorzy w Polsce są, niestety, wciąż stygmatyzowani, niedostrzegani i muszą apelować o szacunek i godność w swoim codziennym życiu

– mówi.

„Nie wierzymy, że to faktycznie choroba”

Choć coraz częściej mówi się o chorobie otyłościowej, społeczna świadomość nadal nie nadąża za wiedzą medyczną. Ewa Godlewska zwraca uwagę, że w teorii wiele osób przyjmuje już sformułowanie „otyłość to choroba”, ale w praktyce wciąż myśli o niej przez pryzmat winy pacjenta.

– W Polsce coraz bardziej choroba otyłościowa jest postrzegana przez pryzmat choroby, natomiast do przekonania nam jeszcze dużo brakuje. My nie wierzymy jako społeczeństwo, że otyłość jest faktycznie chorobą

– mówi. Problemem jest brak wiedzy o mechanizmach i przyczynach choroby.

– Dla nas jest to hasło wydmuszka. Nie znamy mechanizmów, nie znamy przyczyn tej choroby. Po prostu oskarżamy chorych o to, że zbyt dużo jedzą, że są leniwi, zaniedbani, że mają zbyt małą aktywność fizyczną

– podkreśla.

Dziecko z tego „nie wyrośnie”

Szczególnie trudnym tematem jest otyłość u dzieci i młodzieży. Wielu rodziców nie rozpoznaje problemu albo go bagatelizuje. Czasem z nadzieją czekają, że dziecko „wyrośnie”, czasem nie wiedzą, jak zacząć rozmowę i gdzie szukać pomocy.

– Temat otyłości wśród dzieci i młodzieży jest trudny, bo wielu rodziców myśli, że dziecko wyrośnie z otyłości. To jest absolutny mit

– mówi Ewa Godlewska. Zwraca też uwagę, że rodzice często zaniżają ocenę masy ciała dziecka. – Jeśli dziecko ma otyłość, rodzice często myślą, że ma nadwagę. Jeśli ma nadwagę, uznają, że ma prawidłową masę ciała – zaznacza. Nawet wtedy, gdy rodzic widzi problem, nie zawsze wie, co zrobić dalej.

- Nie wie, jak rozpocząć proces leczenia, nie umie rozmawiać z dzieckiem, nie wie, do jakiego lekarza się zgłosić. To jest olbrzymi problem. Dlatego w Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości zachęcamy rodziców, żeby udali się z dzieckiem do lekarza

– mówi.

Ryzyko ponad 200 powikłań

Otyłość nie jest problemem estetycznym. To choroba, która może prowadzić do wielu poważnych konsekwencji zdrowotnych. Nieleczona choroba otyłościowa wiąże się z ryzykiem ponad 200 powikłań.

– Otyłość jest chorobą, która powoduje szereg bardzo poważnych powikłań zdrowotnych. Nieleczona może prowadzić do skrócenia długości życia, a nawet do nagłej śmierci

– mówi Ewa Godlewska.

Od lęku o córkę do misji społecznej

Historia Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości zaczęła się od osobistego doświadczenia. Córka Ewy Godlewskiej 15 lat temu doznała poważnej kontuzji. Była wtedy w klasie sportowej. To wydarzenie stało się początkiem choroby otyłościowej.

– Wtedy nie sądziłam, że ta choroba pozostanie z nami obiema na tak długo i że przerodzi się w misję społeczną – mówi Ewa Godlewska. Lęk o dziecko stał się z czasem siłą do pomagania innym pacjentom.

Fundacja zbudowała jeden z największych ruchów pacjenckich w Polsce skupionych wokół choroby otyłościowej. Tworzą go osoby, które otwarcie mówią o swojej chorobie i własnym doświadczeniem zachęcają innych do podjęcia leczenia.

Głos Fundacji coraz częściej dociera także do decydentów. Fundacja prezentowała w Senacie i Sejmie wystawę „Nie oceniaj mnie. To nie moja wina. Choruję na otyłość”. W maju jej przedstawiciele byli również w Parlamencie Europejskim.

– Mówiliśmy o tym, że pacjent z chorobą otyłościową jest ważny. Apelujemy o szacunek, godne traktowanie, zaprzestanie stygmatyzacji, ale także o możliwość prawidłowego leczenia, zgodnego z najnowszą wiedzą medyczną

– podkreśla Ewa Godlewska.

Nagroda za głos pacjentów

Prezeska zarządu Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości została wyróżniona tytułem Master of Patient Advocacy – Liderka Organizacji Pacjenckiej. W uzasadnieniu podkreślono jej rolę w łączeniu środowisk pacjenckich, medycznych, eksperckich i decydenckich, a także konsekwentne przypominanie, że otyłość jest chorobą, a pacjent potrzebuje nie stygmatyzacji, lecz terapii.

– Ta nagroda pokazuje, że zaczynamy być słyszani, że głos chorych powoli przedostaje się do przestrzeni publicznej, a sam pacjent zaczyna być widziany

– mówi Ewa Godlewska.

Czytaj też:
Raka nie leczymy sami. Cukrzycy nie leczymy sami. Otyłości też nie leczmy sami
Czytaj też:
Polskie dzieci chorują coraz częściej. Ekspert alarmuje: system nie działa