- W leczeniu szpiczaka ostatnie lata przyniosły przełom: dzięki nowym terapiom długość życia pacjentów znacznie wzrosła. Szpiczak to jednak choroba nawrotowa, po pewnym czasie następuje jej nawrót, konieczna jest zmiana leczenia.
- Pacjenci apelują o dostęp do nowych opcji leczenia, gdyż te wcześniej stosowane przestają być skuteczne. Obecnie najbardziej oczekiwana jest zmiana w leczeniu pierwszej linii oraz nowe schematy w nawrocie choroby (belantamab mafadotyny oraz terapia CAR-T).
W leczeniu szpiczaka bardzo wiele się zmieniło mamy nowe opcje terapii, dzięki czemu pacjenci coraz dłużej i coraz lepiej żyją. Ale to nie jest koniec – medycyna robi kolejne kroki do przodu?
Barbara Leonardi, prezes Myeloma Patients Europe: To prawda; medycyna nie zatrzymuje się i my też nie powinniśmy się zatrzymywać, ponieważ szpiczak z choroby nieuleczalnej staje się coraz częściej chorobą przewlekłą. Pacjenci, którzy wcześniej mieli rokowanie kilku lat życia, obecnie żyją kilkanaście lat i więcej.
Jest to spowodowane tym, że mamy wiele linii leczenia. Choroba jednak się zmienia, dlatego potrzebne są nowe leki, żeby pacjent mógł na nie odpowiedzieć i znowu osiągnąć remisję. Bo ta choroba obecnie to niekończący się cykl nawrotów i remisji.
Dlatego potrzebujemy nowych leków w szpiczaku, ponieważ choroba uodparnia się na dotychczas stosowane leczenie. Mówimy o nowych terapiach. Chociaż potęp jest ogromny w ostatnich latach, to jeszcze nie koniec tej drogi.
Pacjenci czekają na kolejne nowe leki?
Pacjenci czekają, ponieważ jeśli ktoś jest w piątej, szóstej linii leczenia, to otrzymał wiele różnych leków, cieszył się remisją. Ale nagle usłyszał od lekarza, że doszli już do ściany, że ale gdzieś indziej, za granicą, są leki, które mona byłoby zastosować, a w Polsce nie mamy do nich dostępu. Wtedy jest dramat; zarówno dramat lekarzy, którzy chcieliby leczyć pacjentów, jak pacjentów, którzy wiedząc, że są możliwości, nie mogą ich otrzymać.
Cykle remisji i nawrotów to zawsze wielka niewiadoma, ponieważ choroba się zmienia. Nie wiadomo jednak jak organizm zareaguje na kolejne leki. Dlatego musimy mieć jak najwięcej leków w naszym arsenale. Niedawno mieliśmy pacjenta ze Szczecina, który przeszedł dziewięć linii leczenia. I doszedł do ściany; w Polsce nie było dla niego już nic. Dzięki temu, że otrzymał leczenie w Niemczech, udało się uzyskać remisję; to była terapia CAR-T, bardzo nowoczesna, na którą ciągle także czekamy w Polsce.
Czytaj też:
„Nie ma jednego szpiczaka, są szpiczaki”. Pacjenci liczą na nowe terapieCzytaj też:
Prof. Giannopoulos: Są dwa razy skuteczniejsze terapie niż te, które dziś podajemy w Polsce
