Przepisy dotyczące zmian w systemie ochrony zdrowia są na etapie konsultacji publicznych. To przede wszystkim projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który zawiera zapisy dotyczące wynagrodzeń i czasu pracy medyków, a także ustawa o jawności zarobków lekarzy pracujących na kontraktach.
Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, która ma wprowadzić limity wynagrodzeń, budzi najwięcej emocji. Bardzo krytycznie wypowiedziała się o niej Naczelna Izba Lekarska.
Niedawno odbyło się spotkanie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia na temat wspomnianych ustaw. Strony pracodawców i związków zawodowych (trzecią stronę reprezentuje Ministerstwo Zdrowia i podległe mu instytucje) zaznaczyły, że chcą wydłużenia czasu potrzebnego na konsultacje z 21 do 30 dni.
Za dużo wyłączeń
– Spotkanie odbyło się głównie po to, żeby się dowiedzieć, co autorzy zmian mieli na myśli, żeby móc potem swoje uwagi kompetentnie zgłosić. To była rozmowa na temat intencji, kierunków i tego, co danymi przepisami chciano osiągnąć. Tym razem reprezentacja MZ i instytucji mu podległych była bardzo szeroka, więc wydaje się, że resort podszedł do tego bardzo poważnie – mówi reprezentujący stronę pracodawców Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego, współprzewodniczący zespołu.
Wylicza, co w projekcie ustawy dotyczące zarobków lekarzy wzbudziło najwięcej wątpliwości. – Zarówno strona pracodawców, jak i strona związkowa zwróciły uwagę, że jest bardzo dużo wyłączeń dotyczących maksymalnych wynagrodzeń, nadzwyczajnych trybów, pewnych bezpieczników, na wypadek, gdyby wprowadzenie tych przepisów na twardo miało wprowadzić jakieś zamieszanie – mówi.
– Niestety istnieje spore ryzyko, że efekt, na którym zależy resortowi, nie zostanie osiągnięty. Przy tej liczbie wyłączeń i szczególnych wypadków ten limit wynagrodzeń nie wydaje się czymś pewnym do zrealizowania. Ale teraz, jak rozumiem, piłeczka jest po naszej stronie – dodaje.
Może być za mało czasu
Wiśniewski zwraca uwagą na jeden istotny element. – Będzie trudne, aby do końca roku zakończyć cały proces. Bo wątpię, żeby udało się wnieść te projekty na pierwsze posiedzenie wrześniowe, chyba że uznamy konsultacje publiczne za kwiatek do kożucha. A jeszcze potem musi się temu przyjrzeć Senat, a potem prezydent, który na rozpatrzenie ustawy ma to 21 dni. To wszystko robi się bardzo ciasno. Wydaje mi się, że cały proces legislacyjny jest zagrożony nie tyle ze względów merytorycznych, ale też czysto terminowych – mówi ekspert.
Jego zdaniem istnieje jeszcze inne niebezpieczeństwo dotyczące procedowania ustawy. – Zastanawiam się też, czy dla tego kierunku zmian znajdzie się większość na sali plenarnej. Bo to jest temat ściśle bardzo polityczny. W grę wchodzi przecież bardzo wielu interesariuszy czy dyrektorów. I jeżeli ministerstwo nie wniesie tego projektu na wrześniowe obrady Sejmu, to szanse powodzenia mogą być bardzo ograniczone – zaznacza.
Ustawa o jawności kontraktów bez uwag
Natomiast w przypadku projektu ustawy dotyczącej jawności konkursów i umów zawieranych przez podmioty mające kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia strona pracodawców nie ma wątpliwości czy większych uwag. – Poza tym, że dobrze byłoby uszczelnić ją pod kątem przyjrzenia się tym płatnościom na rzecz spółek podwykonawców. Tutaj chyba będzie potrzebna współpraca z administracją skarbową – mówi Wiśniewski.
Kolejne posiedzenie Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia zaplanowano na 16 września.
Czytaj też:
Pierwsze uwagi do ustawy wprowadzającej limit wynagrodzeń medyków. „Stawka godzinowa jest zawyżona” Czytaj też:
Audyt w Szpitalu Południowym. Trzaskowki: 110 godzin dyżuru bez przerwy
