„Nie rodzimy na SOR-ach”. MZ i dyrektorka szpitala w Lesku wyjaśniają zmiany

„Nie rodzimy na SOR-ach”. MZ i dyrektorka szpitala w Lesku wyjaśniają zmiany

Dodano: 
Resort zapewnia, że kobiety nie będą rodzić na SOR-ach
Resort zapewnia, że kobiety nie będą rodzić na SOR-ach Źródło: freepik
Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że kobiety nie będą rodzić na SOR-ach, a interwencyjne punkty położnicze mają zwiększyć bezpieczeństwo pacjentek. – Czekamy na wejście rozporządzenia w życie i decyzje dotyczące finansowania – mówi Małgorzata Bryndza, dyrektorka szpitala powiatowego w Lesku.

Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że nowe rozwiązania dotyczące organizacji opieki okołoporodowej nie oznaczają powrotu do przeszłości ani porodów na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Wręcz przeciwnie – mają zwiększyć bezpieczeństwo kobiet rodzących, zwłaszcza w regionach, gdzie likwidowane są oddziały położnicze.

Jak podkreśla wiceminister zdrowia dr n. med. Tomasz Maciejewski, interwencyjne punkty położnicze nie są alternatywą dla porodówek, lecz rozwiązaniem awaryjnym – na wypadek, gdy poród rozpocznie się nagle, a pacjentka nie zdąży dotrzeć do oddziału położniczego.

Ich główną rolą ma być szybka ocena stanu ciężarnej, zabezpieczenie porodu w sytuacji nagłej oraz bezpieczny transport do szpitala z pełnym oddziałem ginekologiczno-położniczym.

Mniej porodów, większe ryzyko – argument za centralizacją

Resort zdrowia wskazuje, że jednym z powodów reorganizacji sieci porodówek jest bezpieczeństwo pacjentek. Oddziały, w których odbywa się bardzo niewiele porodów, mogą nie zapewniać wystarczającego doświadczenia personelu ani odpowiedniego zaplecza.

Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Międzynarodowej Federacji Ginekologii i Położnictwa (FIGO), optymalna liczba porodów na oddziale powinna wynosić powyżej 1000 rocznie. W praktyce wiele placówek w Polsce realizuje znacznie mniej porodów, co – zdaniem ekspertów – może obniżać poziom bezpieczeństwa.

Jednocześnie resort podkreśla, że reorganizacja nie powinna oznaczać pogorszenia dostępności opieki – kluczowe znaczenie ma transport medyczny, dostępność karetek oraz rozwój telemedycyny.

Nowe rozwiązania: interwencyjne punkty położnicze i transport medyczny

Zgodnie z projektowanymi przepisami, szpitale likwidujące oddziały położnicze mogą – po spełnieniu określonych warunków – tworzyć interwencyjne punkty położnicze, czyli tzw. sale narodzin.

Aby taki punkt mógł funkcjonować, szpital musi m.in.:

  • zapewnić dostępność ginekologa i położnej,
  • posiadać zaplecze diagnostyczne i ratunkowe,
  • gwarantować całodobową dostępność karetki,
  • uzyskać pozytywną opinię konsultanta wojewódzkiego.

Finansowanie takich punktów ma mieć charakter ryczałtowy – miesięczny, niezależnie od liczby porodów.

Jak sytuacja wygląda w Lesku? „Czekamy na decyzje i finansowanie”

Zmiany szczególnie odczuwalne są w mniejszych ośrodkach. Przykładem jest szpital powiatowy w Lesku, gdzie oddział położniczy został zamknięty.

Dyrektorka placówki, Małgorzata Bryndza, podkreśla, że decyzje dotyczące dalszego funkcjonowania opieki okołoporodowej będą uzależnione od nowych przepisów oraz zasad finansowania:

– Jeżeli chodzi o salę narodzin – czekamy na wejście rozporządzenia w życie i informacje, jak to będzie finansowane. Wtedy podejmiemy dalsze decyzje – mówi dyrektorka szpitala w Lesku.

Obecnie kobiety w ciąży z powiatu leskiego kierowane są do najbliższego oddziału ginekologiczno-położniczego w Brzozowie.

Jak wygląda zabezpieczenie porodów w Lesku?

Mimo zamknięcia oddziału położniczego, szpital utrzymuje dyżury położnych w strukturach SOR. – Obecnie na SOR dyżurują dwie położne. W razie potrzeby kobieta ciężarna kierowana jest do najbliższego ośrodka dysponującego oddziałem ginekologiczno-położniczym – wyjaśnia dyrektorka.

Oznacza to, że placówka zapewnia pierwszą pomoc i ocenę stanu pacjentki, a porody planowe odbywają się w innych, większych ośrodkach.

Telemedycyna i cyfrowe wsparcie dla ciężarnych

Ministerstwo Zdrowia zapowiada także rozwój rozwiązań cyfrowych, które mają zwiększyć bezpieczeństwo kobiet w ciąży – zwłaszcza w regionach oddalonych od dużych ośrodków.

Wśród planowanych działań znajdują się m.in.:

  • programy zdalnego monitorowania KTG,
  • teleporady położnicze i ginekologiczne,
  • rozwój e-rejestracji i e-konsyliów,
  • platformy do domowego monitorowania zdrowia pacjentek.

Według resortu rozwiązania te mogą uzupełniać tradycyjną opiekę i poprawiać dostępność świadczeń.

„To nie alternatywa dla porodówek” – podkreśla MZ

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że interwencyjne punkty położnicze nie mają zastępować oddziałów porodowych ani stać się miejscem planowych porodów. Ich rolą jest reagowanie w nagłych przypadkach, zwiększanie bezpieczeństwa oraz skrócenie czasu udzielania pierwszej pomocy – zanim pacjentka trafi do pełnoprawnego oddziału położniczego.

Czytaj też:
Wiceminister o zamykanych porodówkach: „Polki nie będą rodzić na SOR-ach”