Prof. Hawranek: „Jesteśmy zaskoczeni skalą niedofinansowania procedur ratowania życia”

Prof. Hawranek: „Jesteśmy zaskoczeni skalą niedofinansowania procedur ratowania życia”

Dodano: 
Prof. Michał Hawranek
Prof. Michał Hawranek Źródło: Adam Symonowicz
W Polsce potrafimy leczyć pacjentów jak w Szwajcarii. Jesteśmy jednak zaskoczeni skalą niedofinansowania, i to gwałtownego, procedur, które wiążą się z ratowaniem ludzkiego życia – mówi prof. Michał Hawranek, kierownik Pracowni Hemodynamiki Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Niedawno odbył się kongres Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, a zaraz potem spotkali się na największym zjeździe polscy kardiolodzy. Jak na tle europejskiej kardiologii wyglądają możliwości leczenia w Polsce?

Prof. Michał Hawranek, kierownik Pracowni Hemodynamiki Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu: Żyjemy w czasach, w których polska kardiologia jest postrzegana bardzo dobrze. Jestem kardiologiem interwencyjnym i proszę mi wierzyć – kardiologia interwencyjna w Polsce jest obecnie na poziomie europejskiej czołówki.

Mam pacjenta, który był leczony w Szwajcarii po zawale serca. Gdy okazało się, że konieczny jest kolejny etap leczenia, lekarze ze Szwajcarii powiedzieli, że w Polsce wykonamy go równie dobrze.

Czyli pacjent mógł przyjechać do Polski na kolejny etap leczenia?

Szwajcarski lekarz powiedział temu pacjentowi, że jeśli przyjedzie do Polski, to kolejny etap leczenia może mieć przeprowadzony równie dobrze jak w Szwajcarii. Myślę, że niewiele jest obszarów, w których tak Europa Zachodnia dostrzega i w tak jasny sposób komunikuje, że polska medycyna jest na światowym poziomie.

Możemy być naprawdę dumni. Jest to wynikiem ogromnej pracy kardiologów, ale też bardzo dobrego systemu refundacji, który stawia nas bardzo wysoko w Europie, jeżeli chodzi o możliwości stosowania wielu urządzeń.

W takim razie dlaczego Polacy tak często umierają z powodu chorób serca, zawałów, udarów? Czy możliwości leczenia – takie jak w Europie – są w Polsce faktycznie dostępne dla każdego pacjenta?

Jesteśmy krajem, który bardzo szybko podnosi się, jeżeli chodzi o rozwój cywilizacyjny. Może się wydawać, że poprawa jakości życia, większy dobrobyt wpływa również na lepszy stan zdrowia społeczeństwa. Tak jest, ale dopiero w kolejnym etapie. Niestety, teraz jesteśmy na etapie dużego rozpowszechnienia chorób cywilizacyjnych. Podobnie było w innych krajach. Przykładem są Stany Zjednoczone: epidemia otyłości, która się tam rozwinęła, teraz nieco się zmniejsza. My jesteśmy trochę przesunięci, jeśli chodzi o czas.

A jeżeli chodzi o leczenie, to na dziś dostępność w Polsce jest dobra, ale w ostatnim czasie odczuwamy duży niepokój o przyszłość.

Skąd te obawy i czego dotyczą?

Obawy polegają na tym, że nie znamy realnie planów i perspektywy finansowania.

Wszyscy jesteśmy zaskoczeni skalą niedofinansowania i to takiego gwałtownego, w ramach procedur, które wiążą się z ratowaniem ludzkiego życia. Dużo mówimy o niedofinansowaniu procedur TAVI, jednak ponad 90 proc. zabiegów to zabiegi w zakresie tętnic wieńcowych, czyli leczenie miażdżycy tętnic wieńcowych. Są to zabiegi wykonywane zarówno u pacjentów w stanie stabilnym, jak w stanie ostrym, np. w zawale serca. Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, dlatego rośnie liczba takich zabiegów i ich złożoność.

Obecnie większość zabiegów kardiologii interwencyjnej, które nie wymagają użycia specjalistycznego sprzętu, jest finansowana w taki sposób, który pozwala je wykonywać.

Natomiast w przypadku zabiegów złożonych, czyli takich, które wymagają dużej ilości sprzętu, a również dużego doświadczenia operatorów – nie jesteśmy w stanie uzyskać takiej refundacji, która pozwala w całości sfinansować zabieg. Obawiamy się, że jeśli dojdzie do obniżenia finansowania, to będziemy mieli trudność z przeprowadzaniem tych zabiegów.

Chodzi o finansowanie przede wszystkim zabiegów złożonych. Co to za zabiegi?

Zabiegi złożone dotyczą np. pacjenta, który ma zmiany w kilku naczyniach krwionośnych i są one silnie zwapniałe. Musimy leczyć zmiany w kilku naczyniach, czyli użyć na przykład kilku rodzajów stentów. Wcześniej musimy np. użyć ultradźwięków, które rozbijają zwapnienia. Każde z urządzeń, które musimy użyć, ma swoją cenę, część z nich jest refundowana, ale jeżeli zsumujemy wszystkie koszty, to nie ma szans, żeby taki zabieg się zbilansował.

Jeżeli porównujemy pacjenta, u którego wykonujemy zabieg w jednym naczyniu krwionośnym z pacjentem, w przypadku którego mamy w trzech naczyniach siedem zwężeń, to są to zupełnie różne zabiegi. Już nie mówię o technicznych umiejętnościach czy doświadczeniu, które trzeba mieć, żeby je przeprowadzać.

Jak rozumiem, takie leczenie powinno być wykonane w najbardziej wyspecjalizowanych ośrodkach? Tym bardziej finansowanie powinno być odpowiednie…

Oczywiście, chodzi o ośrodki, które mają doświadczonych operatorów i udokumentowane wykonanie wielu zabiegów.

Jakość kardiologii interwencyjnej w Polsce zawdzięczamy temu, że jest szybko i powszechnie dostępna. Mamy bardzo gęstą sieć leczenia zawałów serca; jesteśmy w TOP 3 Europy, jeżeli chodzi o czas i skuteczność leczenia interwencyjnego. Pacjent z zawałem trafia u nas w ciągu 60 minut do leczenia, co jest krytycznie ważne w tym procesie.

Jeśli pacjent trafi do dobrego ośrodka, do dobrego specjalisty, to będzie leczony, tak jak Pan powiedział: „równie dobrze jak w Szwajcarii”? Oczywiście, pod warunkiem, że nie zabraknie finansowania leczenia?

Naprawdę nie ma różnicy, czy pacjent trafi do Szwajcarii, Francji, Wielkiej Brytanii, czy do Polski. Uważam, że w wielu przypadkach leczenie w Polsce może jest równie dobre. Pod warunkiem, że to finansowanie się nie pogorszy.

A jak będzie wyglądała kardiologia za kilka lat, w 2030 roku?

Mam powiedzieć szczerze? Myślę, że podobnie jak dziś. Znacznie większą rolę będzie jednak odgrywała sztuczna inteligencja. Już teraz w większości urządzeń w kardiologii są stosowane algorytmy sztucznej inteligencji. Bardzo dobrym przykładem jest obrazowanie: urządzenia, które jeszcze 10 lat temu pokazywały tylko odcienie szarości, w tej chwili dzięki algorytmom sztucznej inteligencji są w stanie pokazać znacznie więcej: jaki jest skład blaszki miażdżycowej, czy stent jest dobrze założony. To ma ogromne znaczenie. Jeżeli myślimy o poprawie jakości leczenia, to dodanie algorytmów AI powoduje, że ta jakość może być dostępna szerzej. To kwestia szkolenia: tygodnia, dwóch w celu zrozumienia technicznych elementów, jak to obsłużyć. Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która w najbliższych latach zmieni kardiologię, to jest nią sztuczna inteligencja.

Ale już dziś AI jest wykorzystywana w kardiologii na co dzień?

Tak, w wielu obszarach. Sztuczna inteligencja jest dla nas ogromną pomocą i bardzo dużą korzyścią dla pacjentów. Podnosi jakość, zwiększa precyzję, pozwala na unikanie czy zmniejszanie liczby błędów.

Jeżeli mówimy o inwestowaniu w kardiologię, to powinna być to zarówno inwestycja w profilaktykę, jak i w nowoczesne metody leczenia, również z wykorzystaniem AI?

Prewencja jest najważniejszym działaniem, jednak musimy pamiętać, że równie ważne jest dobre leczenie. Mamy już dziś możliwości zapobiegania zawałom serca – jeśli byśmy z nich w pełni skorzystali, zawał serca stałby się chorobą rzadką. Zanim jednak tak się stanie, leczenie interwencyjne będzie dotyczyło ogromnej liczby pacjentów. Będzie wymagało ogromnych nakładów i doświadczenia.

Czytaj też:
Kardiolodzy: Możemy leczyć jak w Europie, ale nie wszystkich
Czytaj też:
Nie wystarczy obniżyć cholesterol. Prof. Krzysztof Chlebus: Trzeba działać na dwa fronty
Czytaj też:
Prof. Gierlotka: Czas na zmiany w polskiej kardiologii. Polacy zbyt szybko umierają
Czytaj też:
Prof. Grabowski: Lubię pacjentów, którzy przychodzą oczytani. „Mówią, że sprawdzili w ChatGPT”