„Znieczulica” kontra „kłamanie bez opamiętania”. Sejm debatował nad wotum nieufności wobec minister zdrowia

„Znieczulica” kontra „kłamanie bez opamiętania”. Sejm debatował nad wotum nieufności wobec minister zdrowia

Dodano: 
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda Źródło: Materiały prasowe / Sejm
Sejm odrzucił wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

W czwartek Sejm rozpatrywał wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Wniosek podpisało ponad 160 posłów PiS, których zdaniem szefowa MZ nie zrobiła nic, aby naprawić polski system ochrony zdrowia. Wniosek został dzień wcześniej negatywnie zaopiniowany przez sejmową Komisję Zdrowia.

Zimna, wyrachowana, biurokratyczna znieczulica

Katarzyna Sójka z PiS uzasadniając wniosek podczas debaty sejmowej, stwierdziła, że o rządach ministra Jolanty Sobierańskiej-Grendy można powiedzieć jedno słowo: znieczulica.

– Zimna, wyrachowana, biurokratyczna znieczulica. Dokładnie to samo udowodniła to pani na wczorajszej komisji – powiedziała.

– Niech każdy na tej sali wyobrazi sobie dwa równoległe światy. W pierwszym świecie, pełnym blasku fleszy, pani minister zdrowia, jeździ po galach, odbiera statuetki, wygłasza gładkie populistyczne przemówienia. Również o medycynie pola walki. Poklepuje się po plecach z prywatnymi gigantami medycznymi. Uśmiechy, bankiety, pełen sukces. A teraz zejdźmy na ziemię, do tego drugiego świata, który pani minister Jolanta Sobierańska-Grenda stworzyła polskim pacjentom. Do świata 20-letniej Julii z Gdańska, która miała przed sobą całe życie. Przez osiem godzin w agonii czekała na zwykłe łóżko w oddziale intensywnej terapii. Osiem godzin, podczas których rozwijała się u niej sepsa. Dziewczyna zmarła, bo prawdopodobnie w pani systemie zabrakło dla niej miejsca – mówiła Sójka.

Podkreślała, to wniosek o wotum nieufności "wobec osoby, która zmieniła Ministerstwo Zdrowia w Ministerstwo Zawodu i główne biuro księgowe".

– Pani Sobierańska-Grenda nie leczy polskiego systemu. Pani z zimną krwią go likwiduje, realizując potworny biznesplan, w którym chory człowiek to tylko koszt, który trzeba wyciąć – mówiła Sójka.

Powiedziała, że według biznesplanu ministerstwa „NFZ będzie płacił szpitalowi gigantyczne pieniądze, ponad 3 mld 170 tys. zł rocznie za organizację pustego pokoju porodowego, podczas gdy normalnie funkcjonujący oddział położniczy za odebranie 360 porodów dostaje około 4,3 mln”.

Zmiany w finansach Funduszu Medycznego określiła "skokiem stulecia" na nadzieje dla najciężej chorych, "ograbieniem" go i "wyciągnięciem niewyobrażalnej kwoty 12,8 mld zł".

– Jesteśmy świadkami cichej prywatyzacji polskiej służby zdrowia przez finansowe głodzenie publicznych szpitali, na które pani pozwala, a jednocześnie bezdusznie wypycha pani cierpiących, schorowanych pacjentów do prywatnego sektora. Czas zatrzymać ten nieludzki eksperyment – mówiła Sójka.

Mówiła też o sytuacji kobiet. – To, co robi pani dzisiaj z polskim kobietom, to jest absolutnie zaprzeczenie wszystkiego, o czym tak głośno krzyczał pani obóz na ulicach. Zgotowała pani prawdziwe piekło kobiet, zarżnęła pani polskie położnictwo – podkreślała minister zdrowia w czasach rządów PiS.

Golbik: Kłamliwe zarzuty

Posłanka KO Marta Golbik mówiła podczas sejmowej debaty, że posiedzenie Komisji Zdrowia w sprawie wotum nieufności dla minister zdrowia nie miało pokazać jak jest naprawdę, lecz nastraszyć pacjentów. – Zarzuty wobec szefowej resortu były często kłamliwe – dodała.

Golbik podkreślała, że posłanka PiS Katarzyna Sójka używała słów, które nigdy w debacie publicznej nie powinny się pojawić. – Dzisiejsze określenia pani posłanki o bezdusznym okrucieństwie, o perfidnej strategii to naprawdę nic w porównaniu do tego, co usłyszeliśmy wczoraj – powiedziała Golbik.

Golbik przytoczyła informacje przedstawione podczas posiedzenia komisji dotyczące diagnostyki, która – jak mówiła – "na przestrzeni ostatnich lat znacząco wzrosła". – Przykładem jest kolonoskopia, gdzie w 2024 roku zrealizowano 337 tys. badań, a w 2025 roku zrealizowano 820 tys. badań – powiedziała posłanka.

– To nie była debata w obronie pacjentów i niestety również zwracali na to uwagę przedstawiciele strony społecznej. To była debata mająca na celu wyłącznie stworzyć konflikt, nastraszyć pacjentów, a nie pokazać jak jest naprawdę – zauważyła Golbik.

Lewica: Nie można oszczędzać na badaniach

Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska zapowiadała, że jej partia zagłosuje przeciwko odwołaniu minister zdrowia, ale negatywnie oceniła przesuwanie terminów na badania profilaktyczne. – To, co się dzieje, czyli okrajanie i przesuwanie terminów na badania profilaktyczne, jest też nieracjonalne z punktu widzenia ekonomicznego – mówiła. – Na nich nie można oszczędzać – dodała.

Zwracając się do premiera Donalda Tuska, podkreśliła, że powinien zmienić „swoje podejście do finansowania ochrony zdrowia”. – Temat ochrony zdrowia jest najważniejszy dla Polaków, niezależnie od poglądów politycznych – mówiła.

Przypomniała, że propozycją Lewicy jest „wprowadzenie największej zmiany podatkowej w III RP”. – Proponujemy likwidację składki zdrowotnej, zamienienie jej na podatek zdrowotny. Tak, żeby wielkie korporacje, które płacą podatek CIT, także dorzucały się do ochrony zdrowia – dodała. Podkreśliła, że bez tej zmiany dziura w NFZ może sięgnąć 158 mld zł, co może oznaczać jeszcze większe kolejki do lekarza.

Konfederacja: Opieka zdrowotna dogorywa

Poseł Konfederacji Witold Tumanowicz w zarzucił z kolei szefowej MZ brak nadzoru „nad wszystkim, co ważne”. – Polska opieka zdrowotna jest w zapaści i dogorywa na oddziale intensywnej opieki medycznej pod respiratorem. Minister Sobierańska-Grenda odpowiada dziś za ten OIOM i nie robi nic, żeby wyleczyć opiekę zdrowotną, a każda decyzja pogarsza jej stan – mówił.

Zarzucił minister, że „zatrzymała dobry trend znoszenia limitów na świadczenia zdrowotne”. – Mam nadzieję, że każdy, kto ma sumienie, zagłosuje za odwołaniem pani minister – powiedział poseł Konfederacji.

Razem: Minister nie ma pomysłu

Posłanka Razem Marcelina Zawisza zarzuciła Sobierańskiej-Grendzie brak pomysłu na znowelizowanie budżetu ochrony zdrowia, które pozwoliłoby „zasypać dziurę 20 mld zł”.

– Wiemy dokładnie, co działo się w zeszłym roku: ludzie mieli odwoływane badania, operacje, zabiegi. W tym roku będzie dokładnie to samo, ponieważ ministerstwo w tej sprawie nie robi absolutnie nic poza rozmowami z Ministerstwem Finansów – stwierdziła.

Dodała, że konsekwencje złych decyzji m.in. w zakresie ograniczenia finansowania badań diagnostycznych, poniosą pacjenci, których badania są przesuwane o kilka lub nawet kilkanaście miesięcy.

Zarzuciła także, że zamykane są kolejne oddziały szpitalne: internistyczne, chirurgiczne oraz SOR-y, ponieważ „ministerstwo płaci za zlikwidowane oddziały, przez dwa lata będą dostawać część tego, co NFZ im wcześniej płacił”.

– To jest prywatyzacja systemu ochrony zdrowia. Bo kto zaciera ręce na te zmiany, które proponuje pani minister? No kto? Wszystkie te „luksy”, te „medy”, wszystkie te prywatne placówki, które teraz po prostu przejmują wszystkich tych pacjentów i za wyciągnięciem pieniędzy z ich kieszeni będą budować swoje bogactwo – podkreślała.

Sobierańska-Grenda: misja, odwaga i zaufanie

Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda rozpoczynając swoje wystąpienie, zaznaczyła, że do miejsca, w którym jest, doprowadziły ją "misja, odwaga i zaufanie". Podkreśliła, że do przeprowadzenia reform w ochronie zdrowia potrzebna jest odwaga polityczna. – Ja tę odwagę mam – dodała.

Dodała, że pracuje w systemie ochrony zdrowia od ponad 20 lat. – Widziałam cierpiącego pacjenta, lekarzy, pielęgniarki, personel medyczny – wypalony zawodowo, zmęczony. Widziałam szpitale, które dźwigały się z ciężkich problemów, podejmując odważne decyzje restrukturyzacyjne. Widziałam menadżerów, którzy 24 na dobę zarządzali szpitalami – mówiła i podkreśliła, że wszyscy wymienieni czekają na odważne decyzje dotyczące publicznego systemu ochrony zdrowia.

Stwierdziła, że w uzasadnieniu wniosku o wotum nieufności jest dużo emocji i polityki, ale mało "uczciwej analizy". Dodała, że przez lata nie wprowadzono stabilnego modelu finansowania ochrony zdrowia, pomimo że "składka zdrowotna przestała spełniać swoją funkcję".

Odpierała też zarzuty dotyczące ograniczeń badań obrazowych. – Nie ma mojej zgody na kłamanie bez opamiętania. Jaka zaćma została limitowana? Jakie badania profilaktyczne zostały ograniczone? Czy państwo naprawdę odróżniacie badania profilaktyczne od diagnostyki? Na profilaktykę Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył w tym roku 664 mln zł, o 10 procent więcej niż w zeszłym roku. Żadne badania profilaktyczne, z pełną odpowiedzialnością o tym mówię, nie zostały ograniczone – mówiła.

Na koniec zaapelowała o zakończenie politycznych igrzysk wokół zdrowia. – Nie ma mojej zgody na straszenie pacjentów. Czy państwo sobie zdajecie sprawę, co ci ludzie czują, jak widzą te puste hasła populistyczne? Nie ma mojej zgody na leczenie populizmem. I nie ma mojej zgody na dalsze utrzymywanie chaosu w systemie ochrony zdrowia – zaznaczyła.

Głosowanie

Przed głosowaniem posłanka Wioleta Tomczak z Polski 2050 podkreśliła, że wniosek o wotum nieufności powinien być oceniany w oparciu o fakty, a nie polityczne emocje. – Ochrona zdrowia to jeden z najtrudniejszych obszarów funkcjonowania państwa – mówiła.

Zbigniew Konwiński z KO odniósł się do zarzutów PiS dotyczących likwidacji porodówek. Zaznaczył że dzięki zmianie władzy odblokowano fundusze z Krajowego Planu Odbudowy, co przyniosło ochronie zdrowia 18 mld zł. – Na tej sali obecni są ci, którzy zdewastowali ochronę zdrowia. W roku 2018 roku zlikwidowano 839 szpitali. Nie było takiego czasu, jak okres rządów PIS, by w Polsce zlikwidowano aż tyle placówek – powiedział.

W głosowaniu wzięło udział 450 posłów. Za wyrażeniem wotum nieufności zagłosowało 212 posłów, wszyscy obecni na sali posłowie PiS, Konfederacji i Razem. Przeciw wotum nieufności było 238 posłów koalicji – 155 z KO, 32 z PSL-TD, 20 z Lewicy, 13 z Polski2050, 15 Centrum i 3 posłów niezrzeszonych.

Czytaj też:
Profilaktyka ratuje życie, ale Polacy wciąż z niej nie korzystają. „Fake newsy zabijają”

Opracował:
Źródło: Sejm