„Państwo powinno działać skalpelem, a nie maczetą”. Burza wokół Lex Szarlatan

„Państwo powinno działać skalpelem, a nie maczetą”. Burza wokół Lex Szarlatan

Dodano: 
Lex Szarlatan budzi wiele kontrowersji
Lex Szarlatan budzi wiele kontrowersji Źródło: PAP / PAP
Kary do miliona złotych, natychmiastowe decyzje i nowe uprawnienia Rzecznika Praw Pacjenta. Przedstawiciele branży zielarskiej, fitoterapeuci i prawnicy ostrzegają, że projekt Lex Szarlatan może objąć nie tylko osoby wprowadzające pacjentów w błąd, ale także legalną działalność związaną z fitoterapią czy suplementacją.

Projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, określany jako Lex Szarlatan, ma dać państwu nowe narzędzia do walki z pseudomedycyną i praktykami mogącymi zagrażać zdrowiu pacjentów. Zwolennicy zmian przekonują, że celem jest skuteczniejsza ochrona chorych przed osobami oferującymi niesprawdzone metody leczenia i zniechęcającymi do korzystania z terapii opartych na wiedzy medycznej.

Jednak projekt wywołuje coraz większe kontrowersje. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Polskiej Agencji Prasowej przedstawiciele branży zielarskiej, fitoterapeuci oraz eksperci prawni przekonywali, że proponowane przepisy mogą objąć znacznie szersze środowisko niż osoby świadomie wykorzystujące pacjentów.

Kary do miliona złotych i nowe uprawnienia

Najwięcej emocji budzą nowe kompetencje, jakie miałby otrzymać Rzecznik Praw Pacjenta. Projekt przewiduje możliwość nakładania wysokich kar finansowych oraz wydawania decyzji, które mogłyby być wykonywane jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania.

Zdaniem mec. Katarzyny Stopińskiej może to prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji dla podmiotów działających legalnie.

– Kara miliona złotych to bardzo wysoka kwota. Będzie to mogło prowadzić do nadużyć i eliminowania z rynku podmiotów działających legalnie

– podkreślała podczas konferencji.

Krytycy projektu zwracają uwagę, że odwołanie od decyzji nie zawsze będzie oznaczało wstrzymanie jej skutków, co może rodzić obawy o zachowanie właściwych gwarancji prawnych.

„Państwo powinno działać skalpelem, a nie maczetą”

Mec. Tomasz Krawczyk przyznał, że walka z oszustwami i praktykami zagrażającymi zdrowiu pacjentów jest konieczna. Jego zdaniem problemem jest jednak sposób, w jaki ustawodawca próbuje osiągnąć ten cel.

– Nie kwestionujemy celu tego projektu. Walka z oszustwem jak najbardziej. Natomiast trzeba zwrócić uwagę na to, że w tym zakresie istnieją już rozwiązania, chociażby w przepisach karnych

– mówił.

Według niego proponowane przepisy są zbyt szerokie i mogą objąć osoby oraz podmioty, które nie prowadzą działalności pseudomedycznej.

– Państwo powinno działać skalpelem, a nie działać maczetą, a już na pewno nie działać maczugą

– podkreślił.

Zielarze: ucierpią legalnie działające firmy

Polska Izba Zielarsko-Medyczna krytycznie ocenia projekt. Wskazuje, że proponowane przepisy mogą wpłynąć nie tylko na naturoterapeutów, ale również na producentów, dystrybutorów i sprzedawców produktów zielarskich oraz suplementów diety.

– Definicja praktyki pseudomedycznej jest za szeroka. Projekt może wywołać efekt mrożący. Projekt daje Rzecznikowi Praw Pacjenta bardzo szerokie uprawnienia jeszcze przed zakończeniem sprawy

– mówiła prezes Izby Anna Jolanta-Bałazy.

Jej zdaniem największym problemem są nieostre definicje zawarte w projekcie.

– Opinia prawna pokazuje, że przy tak szerokich i nieostrych definicjach te narzędzia mogą uderzyć nie tylko w oszustów, ale również w legalną edukację zdrowotną, zielarstwo, fitoterapię, suplementację i produkty tradycyjne

– zaznaczyła.

Naturoterapeuci: nie zastępujemy lekarzy

Anna Ściuk, przedstawicielka środowiska naturoterapeutów, podkreślała, że ich działalność nie ma zastępować medycyny akademickiej, lecz wspierać pacjentów w dbaniu o zdrowie i styl życia.

– Żaden szanujący się naturopata nie powie, że leczy. My wspomagamy organizm, doprowadzamy go do homeostazy, czyli równowagi, a skutkiem ubocznym tej homeostazy jest poprawa zdrowia

– mówiła Anna Ściuk.

Gdzie przebiega granica?

Sednem sporu jest pytanie o granice między ochroną pacjenta a prawem do korzystania z różnych metod wspierających zdrowie.

Przeciwnicy projektu podkreślają, że należy bezwzględnie zwalczać oszustów wykorzystujących choroby pacjentów. Jednocześnie ich zdaniem przepisy nie powinny prowadzić do ograniczania legalnej działalności edukacyjnej, fitoterapeutycznej czy zielarskiej.

– To pacjent powinien mieć możliwość wyboru terapii, która w jego przekonaniu jest dla niego właściwa

– argumentowała mec. Katarzyna Sopińska.

Spór dopiero się rozpoczyna

Lex Szarlatan jest jednym z najbardziej dyskutowanych projektów dotyczących zdrowia publicznego w ostatnich miesiącach. Zwolennicy zmian wskazują na konieczność skuteczniejszej ochrony pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami i fałszywymi obietnicami leczenia. Krytycy ostrzegają natomiast przed nadmierną ingerencją państwa oraz ryzykiem objęcia restrykcjami podmiotów działających zgodnie z prawem.

Czytaj też:
Koniec bezkarności pseudomedycyny? Rząd chce uderzyć w „uzdrowicieli” i fałszywe terapie
Czytaj też:
Dr Szymon Suwała: Fałszywe porady medyczne mogą kosztować zdrowie
Czytaj też:
Sąd potwierdził: pseudoterapie nie są leczeniem. Rzecznik Praw Pacjenta wygrał sprawę