Programy lekowe, dostępność do nowoczesnych terapii i koszty leczenia zakwalifikowanych pacjentów były tematem rozmów podczas niedawnej konferencji Wprost i NewsMed „Wizjonerzy – Liderzy zmian w zdrowiu 2026”.
W czasie panelu „Z niewidzialnych do kluczowych. Choroby, które zmieniły priorytety zdrowia publicznego” eksperci zwracali uwagę na ograniczenia finansowe związane z włączaniem pacjentów to programów lekowych. Podkreślali, że system ochrony zdrowia nie powinien koncentrować się jedynie na wydatkach związanych z terapiami w wielu poważnych chorobach.
Koszty społeczne są znacznie większe
Mówił o tym m.in. dr Michał Seweren, farmakoekonomista, prezes zarządu EconMed Europe. Wyjaśniał, koszty społeczne czy inaczej mówiąc – koszty pośrednie związane z niezdolnością do pracy chorych osób w wieku produkcyjnym, które nie są leczone, są bardzo duże.
– Na całym świecie w leczeniu uwzględnia się koszty społeczne, ale w Polsce niespecjalnie jest tym dzisiaj zainteresowany płatnik i decydent. Przy ocenianiu kosztów terapii preferowana jest perspektywa płatnika, a perspektywa społeczna nie jest rozpatrywana – zaznaczył.
– Mam wrażenie, że urzędnicy też to rozumieją, tylko w magiczny sposób zaczynają się ze mną zgadzać dopiero wtedy, kiedy mają przydomek „były” przed swoim stanowiskiem. Natomiast dopóki są na stanowisku, to mówią, że nie mamy na to pieniędzy – dodał.
Podkreślił, że dominuje sposób myślenia "tu i teraz". A jak wielkie bywają koszty społeczne, wyjaśnił na przykładzie hemofilii.
– To są koszty, które ponosi całe społeczeństwo, nasza gospodarka. Matka źle leczonego dziecka z hemofilią nie pójdzie do pracy, nie będzie się dokładała do PKB, nie będzie płaciła podatków w takiej wysokości, w jakiej mogłaby. Jeżeli popatrzymy na raporty GUS-u, jak wygląda nasza aktywność zawodowa, to ona w pewnych grupach, na przykład kobiet, jest niższa i to się z czegoś bierze, z opieki nad dziećmi, z opieki nad seniorami – powiedział.
Zdrowie społeczeństwa to inwestycja
Podkreślił, że zdrowie to jest zasób państwa i z punktu widzenia państwa to, że obywatele są bardziej zdrowi, powinno być traktowane jako inwestycja. – Nie powinniśmy mówić tylko i wyłącznie, ile nas kosztuje leczenie tych 6 proc. pacjentów w programach lekowych, ale też ile nas kosztuje nieleczenie tych pozostałych pacjentów – zaznaczył.
Przytoczył badania, z których wynika, że w niektórych chorobach koszty pośrednie stanowią 80 proc. całkowitych kosztów choroby, a wydatki NFZ, m.in. na programy lekowe, to pozostałe 20 proc.
Koszty pośrednie to m.in. koszty utraconej produktywności z powodu niepełnosprawności, czyli tak zwany absenteizm długotrwały, i tak zwany absenteizm krótkotrwały, czyli zwolnienia lekarskie. Kosztami są: opieka nieformalna, a także obecność pracy, ale z obniżoną produktywnością w związku z chorobą. Wszystko zależy od rodzaju choroby, ale wszystko jest wyliczalne. Kosztami są także wszelkie wydatki ZUS.
– Potrafimy takie rzeczy obliczać, ale bardzo smutne jest to, że państwo nie za bardzo jest tym zainteresowane. Aczkolwiek są jakieś jaskółki zmian – podsumował.
Czytaj też:
Leczenie chorób rzadkich w Polsce: Przełom, ale jest kilka elementów do poprawy
