Najgroźniejsze mity dotyczące żywienia seniorów. „Człowiek otyły może być jednocześnie niedożywiony”

Najgroźniejsze mity dotyczące żywienia seniorów. „Człowiek otyły może być jednocześnie niedożywiony”

Dodano: 
Mity związane z żywieniem seniorów
Mity związane z żywieniem seniorów Źródło: Pexels / cottonbro studio
Najgorszy mit związany z żywieniem to podejście, że jak jest choroba, to się chudnie i tak ma być. Masz chorobę wrzodową żołądka, to normalne, że chudniesz. Nie, to nie jest normalne, to jest objaw choroby – mówi dr Anna Zmarzły, specjalistka żywienia klinicznego.

Adrian Dąbek, Wprost/NewsMed: Jakie są najpowszechniejsze, lub inaczej – najgroźniejsze mity związane z żywieniem seniorów?

Dr Anna Zmarzły, specjalistka chorób wewnętrznych i żywienia klinicznego, kierownik Ośrodka Żywienia Klinicznego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu: Dieta łatwostrawna, postrzegana w sposób w rodzaju „tak mi o diecie opowiadał dziadek”, „jesteśmy wychowani na tym, że jakakolwiek choroba, to my seniorowi damy właśnie to”, niczego nie smażymy, nie dodajemy tłuszczów, nie solimy i tak dalej, czyli mówiąc wprost: nie personalizujemy jadłospisu. Bo dobra dieta, łatwostrawna, prowadzona przez dietetyka, może być cudownym narzędziem. Ona jest rozszerzana, dopasowywana do wyborów żywieniowych i jest naszym sprzymierzeńcem w chorobie.

Drugi mit to przywiązywanie pewnym składnikom olbrzymiej roli chorobotwórczej, czyli „nie słodź”, „nie jedz białka mlecznego”, „nie jedz pszenicy”.

Kolejne mity to jest przywiązywanie dużej wagi do potężnej grupy nieprzebadanych suplementów.

Moim zdaniem najgorszy mit jest związany z podejściem, że jak jest choroba, to się chudnie i tak ma być. Masz nowotwór, masz chemioterapię czy radioterapię to normalne, że chudniesz. Masz chorobę wrzodową żołądka, to normalne, że chudniesz. Masz zapalenie jelit, to normalne, że chudniesz. Nie, to nie jest normalne, to jest objaw choroby. Ciężki objaw choroby ogólnoustrojowej, jakim jest niedożywienie i niezamierzona redukcja masy ciała, która zawsze jest niebezpieczna. A zamierzona jest też niebezpieczna, gdy jest robiona niemądrze, czyli gdy nie troszczymy się o wysiłek fizyczny i odpowiednią podaż składników odżywczych.

Czyli w tym przypadku objaw czy skutek pewnej choroby prowadzi do kolejnej.

Tak, niedożywienie jest chorobą ogólnoustrojową. Zjadamy samych siebie, bo z jakiegoś powodu mamy za mało składników odżywczych. Cierpi układ nerwowy, cierpią kości, mięśnie, układ krążenia, przewód pokarmowy, układ wydalniczy, skóra. Choroba serca jest takim sztandarowym przykładem, w którym wyniszczenie bardzo pogarsza rokowanie. W onkologii wyniszczenie może doprowadzić do sytuacji, że nie będziemy w stanie zastosować leczenia onkologicznego. Więc o stan odżywienia trzeba walczyć.

Czego najbardziej brakuje w diecie seniorów?

Indywidualizacji jadłospisu, odpowiednich proporcji między źródłami białka a źródłami energii. Białka w diecie seniorów jest za mało. Są badania, które pokazują, że seniorzy jedzą za mało białka. Zwiększenie spożycia białka jest trudne, ale to można zrobić.

Seniorzy są też populacją narażoną na niedobory kwasów omega-3 i witaminy D.

Jest też inny bardzo poważny mit: zapominamy, że człowiek otyły może być jednocześnie niedożywiony. Że w otyłości, szczególnie otyłości senioralnej, mamy dwa rodzaje niedożywienia. Jedno to jest niedożywienie jakościowe, czyli za mało żelaza, za mało kwasów omega-3, za mało innego składnika odżywczego, bo dieta może być wysokokaloryczna, ale w jakichś składnikach niedoborowa.

Może być też niedożywienie związane z chorobą. Senior może dostać ciężkiego zapalenia płuc, z posocznicą i w tym stanie zapalnym straci masę ciała, wątroba ulegnie uszkodzeniu, obniży się poziom białka. O tym niedożywieniu też musimy pamiętać.

Ile białka dziennie trzeba spożyć, żeby chronić się przed sarkopenią?

To wygląda inaczej w różnych grupach wiekowych. Niezbędne minimum u seniora, pod warunkiem, że ma zdrowe nerki, zdrową wątrobę i nie ma innych przeciwwskazań, to jest 0,8 g białka na kilogram masy ciała na dobę, ale w bardzo wielu sytuacjach dążymy do 1-1,2 g białka na dobę. Są też sytuacje kliniczne, chociażby u pacjentów, którzy przechorowali chorobę krytyczną zespołami pozaszpitalnymi, gdzie to zapotrzebowanie jest większe.

A czy to białko jesteśmy w stanie zapewnić tylko z produktów spożywczych?

To zależy, w jakiej sytuacji klinicznej jest chory. Przeciętny człowiek jest w stanie sobie zapewnić to białko tylko z diety. Ale jeżeli ma problem, powinien skorzystać z pomocy dietetyka. Warto jednak pamiętać, żeby białko było rozbite na co najmniej trzy posiłki i żeby było z różnorodnych źródeł.

Problemem wśród seniorów jest też chyba zbyt mała ilość wypijanej wody.

Tak. I bardzo ciężko zmienić ten zwyczaj spożywania małej ilości płynów. Bardzo często seniorzy się też zniechęcają. Senior, który pije pół litra czy siedemset mililitrów dziennie, dostaje od lekarza, dietetyka czy pielęgniarki zalecenie żeby wypijał dwa litry. Więc jeżeli on z dnia na dzień zwiększy tak bardzo podaż płynów, to następny dzień spędzi w toalecie.

Więc pamiętajmy o tym, żeby modyfikować ilość płynów stopniowo. Można to chociażby zrobić w ten sposób, żeby zwiększyć ilość ulubionej zupy, bo zupa to też jest płyn. Można też dać do wypicia jakiś napój jogurtowy, czy zwiększyć ilość warzyw i owoców – to też jest więcej płynów.

A samą wodę warto czymś wzbogacać?

Ja jestem zwolenniczką picia wody czystej. Jeżeli są wskazania, to pić wodę wysoko zmineralizowaną. Jedzenie jest czymś, na co się patrzy, co się wącha, gryzie, żuje i połyka. A woda jest napojem, a nie jedzeniem, więc najlepiej gdyby była powoli pita w ciągu dnia.

Zachęcam seniorów, żeby większą ilość wody spożywali w pierwszej części dnia, żeby potem w nocy nie latać do toalety.

I jeszcze inny częsty problem u seniorów, czyli brak apetytu lub brak poczucia smaku. Co robić w takim przypadku?

To jest bardzo złożony problem. Zależy od tego, w jakiej jednostce chorobowej powstał. Przede wszystkim smak jest bardzo indywidualną sprawą. Jeżeli pacjent czy senior mówi, że mu coś nie smakuje, to nie należy go zmuszać, tylko spróbować posiłki zrobić z takim smakiem, jaki lubi. Tutaj sprawdza się praca z dietetykiem. Skoro jesteśmy w stanie przejść radioterapię, chemioterapię czy ciężki zabieg onkologiczny, żeby być zdrowym i zapłacić tę cenę za nasze życie, to dlaczego mamy marudzić przy żywieniu czy leczeniu żywieniowym?

Coś jest niesmaczne? To jest cena za utrzymanie swojej sprawności, za możliwość wyjścia na spacer, za zdrowie i tę cenę trzeba zapłacić, jedząc systematycznie. A jak się zacznie systematycznie jeść, jeżeli się dobierze smaki z dietetykiem, to z każdym dniem będzie coraz lepiej.

Trzeba wiedzieć, że interwencja żywieniowa to wiele tygodni, miesięcy, a w ciężkich przypadkach wiele lat pracy. Tu nie będzie tak, że pacjent wypije jedną odżywkę, na drugi dzień wstanie i pójdzie biegać maraton. To jest ciężka praca. To jest żywienie lub leczenie żywieniowe połączone z wysiłkiem fizycznym, rehabilitacją czasem też farmakoterapią. Tu nie ma natychmiastowego rozwiązania.

Czytaj też:
Geriatra: 90 proc. chorych seniorów jest zagrożonych niedożywieniem lub niedożywionych

Źródło: NewsMed