Rak jajnika: Jest refundowane leczenie, ale nie ma refundowanego badania. „Czekamy już trzy lata”

Rak jajnika: Jest refundowane leczenie, ale nie ma refundowanego badania. „Czekamy już trzy lata”

Dodano: 
Rak jajnika
Rak jajnika Źródło: Freepik.com
Jedna z terapii w raku jajnika jest refundowana w ramach programu lekowego już od trzech lat, ale wciąż nie jest refundowane badanie molekularne, które może zakwalifikować pacjentki do leczenia. Eksperci podkreślają, że badanie jest bardzo potrzebne. Ministerstwo Zdrowia z tym się zgadza, zapowiada stosowne regulacje. Tyle że ta sytuacja ciągnie się już od długiego czasu.

Rak jajnika jest jednym ze źle rokujących nowotworów, gdyż zwykle wykrywany jest późno, na etapie zaawansowania choroby. Co roku w Polsce notuje się ok. 3,5 tys. nowych zachorowań. – Na całym świecie rak jajnika jest rozpoznawany w późnych stadiach zaawansowania, co jest spowodowane biologią tego nowotworu. Nie mamy narzędzi, by wcześnie go wykrywać, nie ma badań skriningowych, dzięki którym można byłoby wykryć go wcześnie – zaznacza prof. Radosław Mądry, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

W ostatnich latach jednak – co podkreślają eksperci – rokowania pacjentek z tym nowotworem bardzo się poprawiły, do czego przyczyniło się m.in. lepsze leczenie chirurgiczne, dopasowane do sytuacji pacjentki, jak również coraz większe możliwości stosowania nowoczesnych leków. Program lekowy raka jajnika w Polsce jest dziś na bardzo dobrym europejskim poziomie, obejmuje bardzo nowoczesne terapie, m.in. leki antyangiogenne, inhibitory PARP (również w najbardziej efektywnej pierwszej linii leczenia), a niedawno do łączono kolejny lek w nawrocie choroby (koniugat będący połączeniem przeciw ciała z cytostatykiem). Za zmianami lekowymi nie nadążają jednak zmiany w zakresie możliwości wy konania zaawansowanej diagnostyki molekularnej, chociaż jest ona niezbędna do zakwalifikowania pacjentek do niektórych spośród tych nowoczesnych terapii. Paradoksalnie, mamy sytuację, że nowoczesne, kosztowne leki są refundowane, ale nie jest refundowane badanie diagnostyczne, które może odpowiedzieć na pytanie, czy w konkretnym przypadku warto zastosować określone leczenie.

Po co HRD w raku jajnika

Obecnie w programie leczenia nowo zdiagnozowanego zaawansowanego raka jajnika, raka jajowodu lub pierwotnego raka otrzewnej, w leczeniu podtrzymującym można zastosować w monoterapii jeden z inhibitorów PARP (niraparib, rukaparib lub olaparib). Można również zastosować terapię podwójną: inhibitorem PARP (olaparibem) w połączeniu z lekiem antyangiogennym (bewacyzumabem). W tym przypadku jednak konieczne jest potwierdzenie mutacji w genach BRCA1, BRCA2 lub deficytu rekombinacji homo logicznej (HRD).– Pierwszym etapem kwalifikacji pacjentek do leczenia jest ocena statusu mutacji w genach BRCA1, BRCA2. Mutacje w tych genach ma 15-20 proc. pacjentek. Gdy tych mutacji się nie stwierdza, to po winniśmy przejść do kolejnego zaawansowanego badania genetycznego, ponieważ bardzo duża część pacjentek, które nie mają mutacji w genach BRCA1, BRCA2, ma tzw. zaburzenia deficytu rekombinacji homologicznej (HRD).

Badanie HRD to zaawansowane badanie genetyczne dla pacjentek z rakiem jajnika, u których chce my wdrożyć leczenie celowane. Zaburzenia deficytu rekombinacji homologicznej ma ok. 50 proc. pacjentek – tłumaczy dr Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej.

U pacjentek z potwierdzonym deficytem HRD leczenie terapią podwójną (olaparib z bewacyzumabem) jest najbardziej skuteczne. – W tej grupie chorych olaparib w połączeniu z bewacyzumabem działa bardzo skutecznie. Żeby jednak zakwalifikować pacjentki do takiej terapii, konieczne jest badanie genetyczne, które wykonuje my w tzw. modelu kaskadowym, czyli naj pierw oceniamy obecność mutacji w genach BRCA1, BRCA2. Pacjentki, u których nie wykryto tych mutacji, przechodzą do kolejnego etapu, gdzie badamy status HRD: jeśli potwierdzimy deficyt HRD, to pacjentki mogą być leczone olaparibem w połączeniu z bewacyzumabem, co jest w ich przypadku najbardziej efektywną formą terapii – po twierdza prof. Radosław Mądry. – Zastosowanie olaparibu z bewacyzumabem zdecydowanie poprawia wyniki, jeśli chodzi o wydłużenie czasu do progresji i istotnie wydłuża czas całkowite go przeżycia. Różnice są kilkunastomiesięczne. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy mogli zastosować takie leczenie, do czego niezbędna jest prawidłowo wykonana diagnostyka – dodaje prof. Mądry.

O refundację badania HRD (czyli o wpisanie go do katalogu świadczeń gwarantowanych) eksperci występują już od 2022 r.

Trzy lata oczekiwania

W grudniu 2022 r. Polskie Towarzystwo Onkologiczne złożyło tzw. Kartę Świadczenia Opieki Zdrowotnej, dotyczącą kompleksowego profilowania genomowego (CGP) metodą wysokoprzepustowego sekwencjonowania następnej generacji (NGS) w diagnostyce molekularnej pacjentów onkologicznych; chodziło o badania w raku jajnika i raku płuca. We wrześniu 2023 r. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zarekomendowała zakwalifikowanie świadczenia w raku jajnika (HRD) i raku płuca jako świadczenia gwarantowanego z zakresu leczenia szpitalnego i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Za zmianami lekowymi w terapii raka jajnika nie nadążają zmiany w zakresie możliwości wykonania zaawansowanej diagnostyki molekularnej, chociaż jest ona niezbędna do zakwalifikowania pacjentek do niektórych spośród nowoczesnych terapii.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało jednak, że najpierw zostanie wprowadzone badanie tylko w raku jajnika. Wielo krotnie mówili o tym w 2025 r. eksperci podczas debat, m.in. organizowanych przez „Wprost”, także z udziałem wice minister zdrowia Urszuli Demkow. Wy dawało się, że wejście tego badania jest tuż-tuż. W sierpniu 2025 r. wicedyrektor Departamentu Lecznictwa Dominika Janiszewska-Kajka mówiła, że jest już pozytywna decyzja ze strony Ministerstwa Zdrowia dotycząca umieszczenia badania HRD w koszyku świadczeń gwarantowanych, zaznaczając, że ze względu na konieczność powtórnej wyceny przez AOTMiT prawdopodobnie uda się to dopiero od stycznia 2026 r. Styczeń 2026 r. nie przyniósł oczekiwanej zmiany. Podczas konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia” 29 stycznia 2026 r. wicedyrektor Dominika Janiszewska--Kajka podkreślała, że w Ministerstwie Zdrowia nikt nie ma wątpliwości co do tego, że badanie HRD musi być finansowane ze środków publicznych. W niedawnej rozmowie z „Wprost” zapewniła, że pod względem legislacyjnym ze strony Ministerstwa Zdrowia wszystko jest już przygotowane i jest duża nadzieja, że od 1 lipca badanie to znajdzie się w koszyku świadczeń gwarantowanych.

Pacjentki na szczęście mają możliwość badania i leczenia

Mimo braku publicznego finansowania pacjentki na szczęście to badanie mają wykonywane, choć z perturbacjami i kilku miesięczną przerwą. Od listopada 2022 r. badanie HRD było realizowane w ramach programu wsparcia prowadzonego przez podmiot komercyjny będący właścicielem jednego z leków. Z końcem kwietnia 2025 r. firma zaprzestała finansowania badania, jednak z uwagi na to, że nie pojawiło się ono jako świadczenie gwarantowane, po kilku miesiącach zdecydowała się powrócić do jego finansowania.

– Na szczęście firma, która jest właścicielem jednego z leków, znów podjęła decyzję finansowania tej diagnostyki. Polskie pacjentki mają możliwość wykonania ba dania, co zwiększa ich szansę na właściwe leczenie. Nie jest to jednak rozwiązanie systemowe. W Stanach Zjednoczonych, gdy FDA rejestruje terapię, to zwykle od razu zapisuje całą drogę do uzyskania diagnozy i kwalifikacji do leczenia. Warto unikać sytuacji, gdy mamy program lekowy, który nie jest możliwy do realizacji z uwagi na braki w diagnostyce. Nie powinno być programu terapeutycznego, który nie zakłada finansowania diagnostyki niezbędnej do leczenia – podkreśla prof. Mądry.

O podobnym podejściu: zapewnienie jednocześnie diagnostyki, wraz z wejściem nowej terapii, mówiła również wicedyrektor Dominika Janiszewska-Kajka podczas debaty w czasie konferencji Wizjonerzy Zdrowia w listopadzie 2025 r.

– Prowadzimy prace mające na celu to, by diagnostyka wchodziła do finansowania od razu, gdy pojawia się w refundacji terapia lekowa. Chcemy zapobiec sytuacji, że przez brak wykonania badania pacjentka dostanie nie optymalną dla siebie terapię – zaznaczała.

Takie rozwiązanie byłoby najlepsze, gdyż zapobiegałoby paradoksalnej sytuacji, że mamy w refundacji bardzo dobre i skuteczne terapie, a nie ma refundowanych metod diagnostycznych umożliwiających stosowanie danego leczenia.


Anna Kupiecka prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej

Pacjentki proszą o dobrą i szybką diagnostykę, jasną ścieżkę leczenia i równy dostęp do nowoczesnych terapii. Jak wskazują dane z raportu „Dogonić Europę” Koalicji Onkozdrowia Kobiet, rak jajnika nadal zabija zbyt dużo kobiet, a ścieżka pacjentek na etapie diagnostyki i uzyskania prawidłowego leczenia, zgodnego z najnowszą wiedzą medyczną, nadal jest zbyt zawikłana i nie prowadzi sprawnie do wdrożenia jak najszybciej optymalnego leczenia. W raporcie jest wiele liczb, ale każda z nich dotyczy prawdziwej kobiety – mamy, żony, córki, siostry, przyjaciółki. Dane, które pokazują, jak daleko jesteśmy za Europą, to lata życia, które można było uratować, i miesiące, których pacjentkom nikt nie odda. Polki chorują częściej, a przeżywają rzadziej – i to jest fakt, za który jako państwo musimy wziąć odpowiedzialność.

Dla pacjentek ważna jest optymalna ścieżka diagnostyki i leczenia zgodnego z najnowszą wiedzą medyczną. Jeśli Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się finansować lek w programie lekowym, to bezwzględnie musi być równocześnie finansowana diagnostyka kwalifikująca pacjentkę do tego programu lekowego. Nasze pacjentki nie proszą o przywileje. One proszą o to samo, co mają kobiety w innych krajach UE: dobrą i szybką diagnostykę, jasną ścieżkę leczenia i równy dostęp do nowoczesnych terapii. To naprawdę nie są wygórowane oczekiwania.