Czy polski pacjent może czuć się bezpiecznie w obecnym systemie ochrony zdrowia w Polsce? Z jednej strony mamy programy lekowe, Krajową Sieć Onkologiczną, Krajową Sieć Kardiologiczną, rozwija się cyfryzacja, ale z drugiej strony cały czas słyszymy o kryzysie finansowym w Narodowym Funduszu Zdrowia i różnych barierach w polskim systemie.
Takie pytanie skierowaliśmy do najważniejszych organizacji pacjenckich, będziemy też o tym rozmawiać podczas konferencji „Wizjonerzy – Liderzy zmian w zdrowiu 2026”, która odbędzie się 3 marca.
Oto, co na ten temat powiedziała nam Dorota Korycińska, prezeska Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej i Stowarzyszenia Neurofibromatozy.
Bariera informacyjna i „branżowa bańka”
– Moim zdaniem przeciętny pacjent ma ograniczoną wiedzę na temat kondycji finansowej ochrony zdrowia. Wynika to z faktu, że merytoryczna dyskusja o kryzysie finansowym toczy się głównie wewnątrz „branżowej bańki” – podczas konferencji, w mediach specjalistycznych i w gronie ekspertów. Dla pacjenta kluczowym problemem nie są wskaźniki makroekonomiczne, lecz codzienne uciążliwości: brak realnej dostępności do świadczeń oraz narastające kolejki. Często nie potrafi on nazwać tych barier językiem systemowym, co rodzi frustrację przekładaną bezpośrednio na personel medyczny – mówi Korycińska.
Media głównego nurtu często pokazują liczne niestety nieprawidłowości w opiece zdrowotnej, nie wskazując jednak na przyczyny, a są one bardzo zróżnicowane w konkretnych przypadkach.
Złożoność systemu a doświadczenie choroby
Korycińska podkreśla, że system ochrony zdrowia jest niezwykle skomplikowany, a wielość instytucji nim zarządzających sprawia, że pacjenci gubią się w podziale kompetencji. Poziom ich świadomości zmienia się jednak wraz z postępem choroby.
– O ile osoba z drobnym urazem na SOR-ze skupia się na wielogodzinnym oczekiwaniu, o tyle pacjent onkologiczny lub zmagający się z chorobą rzadką, zderzając się z brakiem terapii mimo zakwalifikowania do programu lekowego, zaczyna zadawać pytania o przyczyny. Wtedy też dociera do niego informacja o niewydolności finansowej NFZ – zaznacza.
Można zatem uznać, że świadomość mechanizmów systemowych jest nabywana „w boju” i zależy od miejsca, w którym pacjent aktualnie się znajduje.
Rola organizacji pacjenckich na przykładzie chorób rzadkich
– W obszarze chorób rzadkich, takich jak neurofibromatozy, poziom wiedzy chorych jest wyższy dzięki aktywnej działalności organizacji pacjenckich. Jako osoba od dekady współtworząca system opieki w tym zakresie, kładę duży nacisk na edukację i przekładanie zawiłych procedur na przystępny język. Tłumaczę pacjentom m.in., co oznacza pilotaż, stałe świadczenie czy celowe finansowanie z NFZ, co w ich perspektywie wcale nie jest oczywiste – mówi prezeska Stowarzyszenia Neurofibromatozy.
Niestety, w onkologii wciąż spotykamy sytuacje dramatyczne, gdzie błędy systemowe i przewlekła diagnostyka prowadzą do zbyt późnego wykrycia nowotworu, co obnaża realną patologię systemu.
Dezinformacja i mity społeczne
– W kontekście sytuacji geopolitycznej nie dostrzegam u pacjentów silnego niepokoju związanego z wojną, lecz raczej postawę „jakoś to będzie”. Niepokojące jest jednak uleganie dezinformacji i powielanie mitów, jakoby uchodźcy z Ukrainy masowo odbierali Polakom dostęp do leczenia. Należy wyraźnie podkreślić, że zdecydowana większość pracujących w Polsce Ukraińców płaci podatki i składki, a narracja o ich uprzywilejowaniu w systemie zdrowotnym nie znajduje potwierdzenia w faktach – podkreśla Korycińska.
Syndrom „gotowanej żaby” i normalizacja patologii
– Od lat obserwujemy niebezpieczne zjawisko, które nazywam „syndromem gotowanej żaby”. Kolejki do specjalistów wydłużają się na tyle stopniowo, że społeczeństwo zaczyna się do nich przyzwyczajać, nie odczuwając skokowej zmiany jako dramatycznej. Doszło do sytuacji, w której sama kolejka przestała być postrzegana jako patologia – stała się elementem codzienności – przekonuje prezeska Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.
Emocje budzą już jedynie „patologie patologii”, czyli słusznie pokazywane w mediach próby omijania tych kolejek, a nie sam fakt ich istnienia. To sprawia, że jako społeczeństwo nie wykazujemy silnej woli buntu wobec pogarszającej się dostępności do leczenia.
Czytaj też:
Anna Kupiecka: Diagnostyka i leczenie onkologiczne w Polsce przypominają ruletkę
